» joszko | czwartek, 16-3-2006 9:45 |
|

Motyw amnezji jest często wykorzystywany w książkach, filmach oraz grach. Bohater nie pamięta niczego, co zmusza do nauki wszystkiego od początku, niezależnie od tego, jak wielkim zabijaką był przedtem. Coś takiego właśnie dzieje się w XIII. Jest to gra nietypowa chociażby pod względem oprawy graficznej. Fabuła oparta jest na komiksie twórców Thorgala – duetu Vance/Van Hamme. XIII czerpie ze swojego komiksowego pierwowzoru pełnymi garściami. Można nawet powiedzieć, iż mamy do czynienia z interaktywnym komiksem.
Fabuła skupia się na wielkiej intrydze snutej przez dwudziestu ludzi kryjących się pod numerami. Nasz bohater budzi się na plaży z numerem XIII wytatuowanym na obojczyku. Nie pamięta jednak, kim jest i jak się tam znalazł. Wkrótce potem się to wyjaśnia, lecz nie oznacza to, że fabuła nie kryje żadnych niespodzianek. Żeby było ciekawie, jesteśmy oskarżeni o zabójstwo prezydenta i na nasze życie czyha nie tylko FBI, lecz także tajemnicza organizacja SPADS. Uciekając przed nimi i próbując rozwikłać intrygę, przemierzymy kawał świata od zaśnieżonych lasów po pustynię, szpital psychiatryczny i łódź podwodną. Większość misji to tradycyjne FPP, czyli idziemy do przodu i strzelamy do wszystkiego, co nie zdąży uciec na drzewo. Zbieramy też klucze, karty magnetyczne, bezpieczniki i inne podobne przedmioty, które umożliwią nam przejście do kolejnych etapów. Są też misje, w których nie możemy robić zamieszania. Wtedy wyposażeni w pistolet z tłumikiem i kuszę z celownikiem optycznym, musimy cichutko po kolei eliminować wrogów. Następnie chować ciała tak, by nie zauważył tego nikt, kto mógłby włączyć alarm. Przechodzenie takich zadań bywa frustrujące ze względu na konieczność częstego powtarzania misji. Zwłaszcza tej misji na łodzi podwodnej gdzie musimy niezauważenie przemknąć obok zastępów marynarzy. Co kilka misji spotykamy któregoś z dwudziestki konspiratorów. Pełnią oni role bossów.
Graficznie gra jest… wyjątkowa. Inaczej chyba nie da się tego ująć. Dzięki zastosowaniu technologii cel-shadingu,gra upodobniła się do ręcznie rysowanego komiksu. Autorzy posunęli się nawet do tego, że wszelkie odgłosy ukazane są w formie napisów. Dochodzi zatem do tego, że widzimy odgłosy przechodzących obok postaci, a przeciwnik, którego zabijemy osuwa się na podłogę z napisem „Nooooooo!” . Wszelkie dialogi również są przedstawione w formie komiksowych dymków. Dlatego też, mimo, że gra korzysta ze sprawdzonego w bojach silnika graficznego Unreal Engine, to nie jest ona podobna do żadnej innej, która powstała na tym silniku.
To, co słyszymy w trakcie gry jest jak najbardziej poprawne. Nie irytuje ani nie wprowadza w zachwyt. Fachowa robota. Muzyka istnieje w formie szczątkowej i tak przewija się w tle, że nie wpada w ucho, więc nie jestem nawet w stanie przypomnieć sobie żadnego motywu. Wiem tylko, że te motywy często się powtarzają i niektórzy posiadający bardziej wyczulone ucho niż ja, mogą po pewnym czasie zacząć się irytować.
Teraz wypadałoby odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: jak się w to gra? Gra się bardzo przyjemnie, bez przestojów. Można by było nawet powiedzieć, że gra jest prosta, gdyby nie te frustrujące fragmenty, w których wszystko zależy od niezauważonego przemykania obok wroga. Warto zaznaczyć, że otoczenie w grze jest bardzo interaktywne. Można zniszczyć niemal wszystko i niemal wszystko, co nadaje się do zniszczenia, można użyć jako broń. Tak więc, bronią stać się może krzesło, popielniczka, łopata, cegła czy też kawałek szkła. W miejscach, w których możemy czegoś użyć pojawia się kursor symbolizujący rękę. Kolejnym ułatwieniem są też pojawiające się kwadraciki zaznaczające kluczowe dla przebiegu fabuły przedmioty, które należy wziąć lub przełączniki, które należy przełączyć. Kolejnym ułatwieniem są apteczki i amunicja, którą znajdujemy w wielu miejscach na mapie. Jeśli chodzi o apteczki to zastosowano tu ciekawe rozwiązanie polegające na tym, że zabrana apteczka nie zostaje automatycznie wykorzystana. Ma to tę zaletę, że gdy dostaniemy się pod obstrzał i nasz poziom zdrowia spada z oszałamiającą prędkością, możemy szybko podreperować swoje zdrowie naciskając odpowiedni klawisz. Jeśli chodzi o arsenał, jakim przyjdzie nam się posługiwać, to oprócz tradycyjnych modeli pistoletów i karabinów, dostaniemy różne szpiegowskie gadżety takie jak wytrychy, lina z kotwiczką i inne. Ciekawą opcją jest możliwość wzięcia zakładnika. Powstrzyma to wroga od strzelania, lecz ma jedną poważną wadę – aby przeładować magazynek trzeba zakładnika puścić.
Teraz przyszedł czas na opisanie kilku wad gry. Oprócz tego, że czasami jest ona zbyt prosta, to można mieć nieco pretensji do poziomu sztucznej inteligencji przeciwników. Czasem nie zauważają, gdy tuż obok nich zabijemy ich kolegę. Poza tym nie można do AI szczególnie przyczepić. Przeciwnicy w czasie walki cały czas są w ruchu, chowają się by za chwilę niespodzianie wyskoczyć i wystrzelać w nas cały magazynek. Heh… a miało być o wadach…
Jakby nie było XIII to gra wyjątkowa. Powiew świeżości. Moim zdaniem warto w nią pograć chociażby dla nietypowej szaty graficznej. Choć może momentami odstawać nieco od najnowszych produkcji, to jest na co popatrzeć. Mimo, że gra może momentami nie zadowalać starych wyjadaczy, to czasem może nas miło zaskoczyć. Taki właśnie jest XIII – niby przeciętny, ale jednak momentami zaskakujący. Na plus oczywiście.


joszko
Powiązane:



























Kwiecień 21st, 2006 o 15:09
mam problem z jedna misja w grze XIII.Doszedlem do swiatyni i nie wiem jak odnalezc miejsce spotkan.dochodze do dziwnego kamienia jestem zamkniety w pomieszczaniu i nie wiem co dalej :/
Marzec 7th, 2009 o 16:43
tam jest taki kamień klikasz enter i dzwi sie otwierają
Marzec 7th, 2009 o 17:36
nie ma to jak odpowiedź po trzech latach ^^
Marzec 7th, 2009 o 18:34
Havret – kto wie, moze Zentar wciąż na nią czekał :)))