» joszko | środa, 15-3-2006 22:13

Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Nie raz na pewno każdy zadawał sobie to pytanie. Niektórzy po obejrzeniu jakiegoś katastroficznego filmu zastanawiali się pewnie, co by było, gdyby obcy rzeczywiście przybyli. Czy przybyliby w pokoju, czy też zmietliby nas z powierzchni ziemi? Tak naprawdę nie wiemy i ta niewiedza nakręca naszą wyobraźnię tworząc kreacje typu „Wojna Światów”. Tematyka ta jest bardzo popularna zarówno w książkach, filmach jak i…w grach. Przypomnijcie sobie ile to razy broniliście ludzkości przed najazdem zielonych ludzików.

Najbardziej znaną serią opisującą zmagania z najeźdźcami jest chyba X-Com, udane połączenie strategii na poziomie globalnym z grą taktyczną. Ale to było dawno temu. Seria straciła na prestiżu po takich grach jak X-Com: Interceptor czy też X-Com: Enforcer, które były tylko osadzone w świecie X-Com i znacznie odbiegały od pierwowzoru. Teraz inna seria czerpie ze sprawdzonych wzorców. Od pewnego czasu firma Altar serwuje nam swoją historię walki ziemian z obcymi pod nazwą UFO.

UFO: Decydujące Starcie jest drugą odsłoną tej serii. Do gry nie jest wymagana znajomość poprzedniej części, gdyż fabuła osadzona jest 50 lat po wydarzeniach z UFO: Kolejne Starcie. Ludzie niewiele wiedzą, co się wydarzyło na Ziemi. Wiemy tylko tyle, że musieli stamtąd uciekać. W ten sposób garstka ocalonych znalazła się na wyspie orbitującej wokół Ziemi. A sama Ziemia dla nowego pokolenia ludzi stała się jedynie ładnym widokiem za oknem.

Jak to zwykle bywa, happy endu nie było. Rząd ustanowiony na Lapucie (tak nazwano wyspę) miał zapędy totalitarne, co spowodowało wybuch rebelii. W wyniku walk Laputa uległa zniszczeniu. Garstka ocalałych trafiła na drugą Laputę. Tym razem jednak zyskali możliwość podróży na Ziemię i z powrotem. I w tym momencie zaczyna się zabawa. Dowiadujemy się, że na powierzchni Ziemi są jeszcze ludzie i że potrzebują oni pomocy. W tym momencie wkraczamy do akcji. Stajemy się ostatnią deską ratunku przed hordami mutantów i wałęsającymi się gdzieniegdzie Ridikulianami. Stajemy się policją, która wkracza do akcji, gdy ktoś narozrabia.

Gdy uporamy się z samouczkiem i pierwszą misją polegającą na oczyszczeniu nowej Laputy z obcych, naszym oczom ukaże się główny ekran gry, z którym będziemy mieli styczność przez większą cześć rozgrywki. Widać na nim mapę świata, przyciski odsyłające nas do najważniejszych opcji gry i oczywiście surowce.

Świat podzielony został na prowincje. Niektóre są w posiadaniu jednej z frakcji obecnej na Ziemi (oprócz ludzi są cyborgi, psioniczki i kultyści). Na innych znajdziemy obcych lub mutanty. Grupy prowincji tworzą regiony. W każdym regionie możemy wybudować jedną bazę. Bazy można rozbudowywać stawiając w nich fabryki, laboratoria czy też struktury obronne. Rodzajów budynków jest dużo, ale w jednej bazie mieści się tylko kilka. Oprócz rozbudowy bazy możemy też zarządzać produkcją. Po dokonaniu odpowiednich odkryć i wybudowaniu odpowiednich budowli, będziemy mogli produkować wyposażenie dla naszych żołnierzy. Od uzbrojenia zaczynając, a na apteczkach kończąc. Na początku jednak będziemy zmuszeni do wykorzystania tego, co zdobędziemy na polu walki. Wróćmy jeszcze do prowincji. Każda zdobyta prowincja zaopatrza nas w surowce. Tak, surowce! Wątek ekonomiczny został w tej grze dość rozbudowany. Mamy bowiem trzy rodzaje surowców: zwykłe, zaawansowane technicznie i pochodzenia obcego. Do tych pierwszych zyskujemy dostęp już na samym początku gry, pozostałe otrzymujemy wraz z naszymi postępami w grze, przy czym występowanie surowców pozaziemskich jest znikome. Pojawiają się tez tory. Wybudowane między prowincjami pozwalają na przepływ surowców. Wybudowanie ich jest darmowe, ale ich utrzymanie kosztuje. Dlatego też należy uważnie planować ich rozbudowę, aby nie zostać bez surowców. Gdy nam ich zabraknie możemy zwrócić się z prośbą do którejś z ziemskich frakcji. Ryzykujemy wtedy jednak pogorszenie naszych stosunków dyplomatycznych z tą frakcją.

Dyplomacja jest natomiast jedną z tych rzeczy, które potraktowano w grze po macoszemu. Ograniczona jest ona do suwaka ilustrującego nastawienie do nas danej frakcji i trzech opcji. Możemy poprosić o ludzi, o surowce, dać surowce i… to wszystko. Co jakiś czas jesteśmy informowani jak w skutek naszych akcji zmienia się nastawienie do nas mieszkańców planety. Poprawić je można pomagając lub rozdając surowce. Pogorszenie następuje, gdy poprosimy o surowce albo, gdy wkroczymy na jakieś terytorium będące w posiadaniu jakiejś frakcji bez jej pozwolenia. Czasem jednak taka mała „inwazja” jest nieunikniona.

W tym momencie możemy przejść do misji taktycznych. Co pewien czas pojawia się komunikat o dostępnej nowej misji. Uzbrajamy wtedy naszą drużynę, wybieramy, w którym miejscu na mapie wylądujemy i ruszamy. Ten element gry przypomina Jagged Alliance lub Fallout: Tactics z tą różnicą, że rozgrywka odbywa się w czasie rzeczywistym z aktywną pauzą. Oznacza to, że czas staje za każdym razem, gdy któryś z żołnierzy wykona rozkaz, zobaczy wroga lub zostanie ranny. Misje są krótkie. Niektórzy pewnie uznają, że za krótkie. Pamiętam jak w Fallout: Tactics godzinami przechodziło się jedną mapę. Tutaj mapy są malutkie, a typowa misja polegająca na eksterminacji wroga, kończy się po załatwieniu czterech wrogich jednostek. Co prawda nie musimy opuszczać mapy, lecz gdy zostaniemy to znajdziemy jedną, góra dwie kolejne jednostki. Najgorsze jest to, że mapy powtarzają się. Jeśli chodzi o zadania, jakie będziemy musieli wypełnić, to oprócz typowej eksterminacji, są też zadania polegające na złapaniu jakiegoś osobnika, eskortowaniu cywili czy też wsparcia dla broniących się ludzi. Pojawiają się także misje ratunkowe polegające na odnalezieniu na mapie cywila i eskortowaniu go na wyznaczone miejsce. Na początku misje są proste, gdyż stawiamy czoło głównie mutantom i nielicznym obcym. Później, gdy obcy zaczną stosować wyrzutnie rakiet będzie mniej sympatycznie. Warto też wspomnieć o inteligencji przeciwników. Nie raz zdarzy się, że któryś zniknie nam z pola widzenia tylko po to, by pojawić się później niespodziewanie za naszymi plecami. Gdy uda nam się wykonać misję, prowincja przechodzi pod nasze rządy. Po zakończonym zadaniu pojawia się komunikat informujący o ilości zdobytego doświadczenia oraz o ilości zdobytego sprzętu. Otóż to, co posiadał wróg automatycznie przechodzi na nasze konto. Jak już wspomniałem wcześniej, na początku będzie to jedyna droga zdobywania broni i amunicji. Co do doświadczenia, to nasza drużyna może zdobywać je w czasie misji. Może dzięki temu zwiększać swoje statystyki. Oprócz tego, gdy odpowiednie umiejętności osiągną odpowiedni poziom, będziemy mogli wysłać poszczególnych żołnierzy na szkolenia. Będą oni na pewien czas wyłączeni z gry, lecz będą mogli później lepiej posługiwać się apteczką, bądź snajperką. Należy jednak uważać, gdyż każdy żołnierz może przejść maksymalnie trzy szkolenia, a wykonanych nie będzie można anulować. Przy rozważnym ich rozdzielaniu będzie można stworzyć dobrze zrównoważoną drużynę.

W tym miejscu wypadałoby wspomnieć o wykonaniu grafiki w grze. Szczerze powiedziawszy to bardziej podobała mi się grafika w Fallout: Tactics. Tam było czuć ten postapokaliptyczny klimat. UFO wydaje się być zbyt… sterylne. Grafika jest jak najbardziej poprawna (choć odbiega od dzisiejszych standardów), lecz brakuje jej tego „czegoś”. Wystarczy spojrzeć na screeny. Inną sprawą są wymagania sprzętowe podane na opakowaniu. Moim zdaniem są nieco zawyżone. Grałem na nieco słabszym sprzęcie niż zalecany i nie stwierdziłem żadnych niedogodności. No może poza długością wczytywania się map. Choć to jest pewnie wada niezależna od konfiguracji sprzętowej. W czasie misji taktycznych kamera ustawiona jest strasznie nisko i mimo obecności klawiszy odpowiedzialnych za zmiane wysokości jej położenia, nie udało mi się tego zmienić. Inną ciakawostką nie wpływającą dobrze na końcową ocenę gry jest informacja na pudełku o tym, że można niszczyć otoczenie. Cóż… może za słabo się starałem ale mi się coś takiego w tej grze nie przytrafiło.Jeśli chodzi o dźwięk to jest w porządku, lecz bez rewelacji. Podobnie jak w kwestii oprawy wizualnej, nie należy się spodziewać niczego ponad standard. Dźwięki są poprawne, muzyka też. Nie przeszkadza, nie drażni, nie chce się jej wyłączać po pewnym czasie, ale nie jest urozmaicona – są raptem cztery utwory.

Gra w sklepach dostępna jest w polskiej wersji językowej. Lokalizacja jednak nie sprawia wrażenia wykonanej profesjonalnie. Raczej jakby była wykonana na kolanie i to przez różnych tłumaczy. Dlaczego? Otóż Obcy raz są nazywani Ridikulianami a raz Rydzykulianami. Na szczeście najnowszy patch poprawia wszystkie błędy.

Podsumowując…. gra ma potencjał. Szkoda tylko, że autorom nie udało się go do końca wykorzystać. Muszę jednak stwierdzić, że mimo tego gra się przyjemnie i można spędzić kilka dobrych chwil przed monitorem. Dodatkowo w sieci dostepna jest już masa modów, które zmieniają/usprawniają zasady rozgrywki. Mimo niezbyt imponującej oprawy UFO: Decydujące starcie potrafi wciągnąć. A to przecież najważniejsze… zwłaszcza za taką cenę.

Info:

Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Cenega Publishing
Data wydania polskiego: 11/2005
Data wydania oryginału: 9/2005
Oryginalna strona gry: http://www.ufo-aftershock.com/
Ceneo

Minimalne wymagania sprzętowe:

* procesor: 1,1 GHz
* pamięć: 512 MB
* grafika: GeForce 5700/Radeon 9500 lub wyższe
* DirectX 9.0
* napęd: DVD

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

joszko

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Komiks będący prequelem gry UFO: Decydujące Starcie dostępny za darmo
  2. UFO: Extraterrestrials – oficjalny film z działań globalnych – poznaj old-school’owy klimat UFO!
  3. Demo UFO: Afterlight
  4. Dwie gry z serii UFO w promocji na Good Old Games
  5. UFO: Extraterrestrials – polska premiera we wrześniu


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz