» DeDark | niedziela, 4-1-2009 0:23

Z doświadczenia wiem, że to jak odebrana zostanie gra zależy głównie od tego, jak się do niej nastawialiśmy. Dlatego lepiej nie nastawiać się na zbyt wiele i zostać mile zaskoczonym, niż tworzyć w swojej głowie obraz gry doskonałej i potem – gdy dostaniemy ja do ręki – dostawać nadkwasoty żołądka. Przeglądając w Internecie recenzje Sacred 2 można odnieść wrażenie, że od tej gry wymagano nie wiadomo czego. Osobiście nie grałem w pierwsze Sacred. Ba! Uważam gatunek hack & slash za gatunek, w którym w miarę zwiększania się czasu gry proporcjonalnie zwiększa się stan znużenia. I co dostałem? W moje ręce wpadła gra, która radykalnie zmieniła moje nastawienie do tego gatunku. Ale po kolei…

Tym razem mądre głowy z Ascaron postanowiły cofnąć nas wstecz o 2000 lat w porównaniu do pierwszej odsłony serii. Fabuła skupiać się będzie wokół energii T. Energia ta jest źródłem wszelkiego życia i magii w Ancarii. Pierwotnie znajdowała się ona pod kontrolą starożytnej rasy Seraphimów, jednakże ta z biegiem czasu straciła zainteresowanie światem i przekazała nieco obowiązków Wysokim Elfom. Tak też elfy stały się dominującą rasą w Ancarii. Jednakże, jak to zwykle bywa, tam gdzie pojawia się władza, tam również obecna jest rywalizacja o nią. Szlachta stanęła przeciwko duchownym. Gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta. Nie pilnowana Energia T stała się dostępna dla innych ras i z biegiem czasu zaczęła zmieniać świat. Tworzyła zmutowane potwory, które spowodowały, że krainę ogarnął chaos. W tym momencie wkraczamy my…

Studio Ascaron przygotowała dla nas sześć klas postaci, które wyróżniają się z tłumu barbarzyńców, magów i łuczników. Osoby, które grały w pierwszą część Sacred z pewnością pamiętają postać Serafii, półanioła. Jest to jedyna klasa przeniesiona z pierwszej odsłony serii. Bardziej typowymi klasami jest Wysoki Elf oraz Driada. Płeć silniejszą reprezentują Wojownik Cienia, Inkwizytor i chyba najciekawszy – Strażnik Świątyni, Każda z klas jest dość charakterystyczna i wymaga innego podejścia do rozgrywki. Wysoki Elf jest odpowiednikiem czarodzieja, natomiast Driada specjalizuję się w ataku na odległość. Wojownik Cienia to ekspert w walce w zwarciu. Strażnik Świątyni to coś po środku. Przedstawiciel tej klasy to… cyborg z głowa psa napędzany Energią T. Jedna z jego rąk jest mechaniczna i posiada wymienną końcówkę. Standardowo jest wyposażona w działko, lecz może być również uzbrojona w miotacz płomieni czy też w kolce. Wszystko zależy od stylu gry, jaki preferujemy.

Swoje umiejętności każda z klas postaci będzie mogła wykazać w kampanii liczącej ponad 100 questów oraz w setkach zadań pobocznych. Dosłownie na każdym rogu znajdujemy osobę, która ma dla nas jakieś zadanie. Są one dość zróżnicowane i polegają zarówno na zabiciu określonej ilości konkretnych potworów, zebrania odpowiedniej ilości przedmiotów aż po bardziej ambitne zadania jak eskorta, eksploracja czy też zlecone morderstwa. Na szczęście nie mamy odczucia przesytu identycznymi kuestami. Niestety na tle ogromnej ilości zadań pobocznych blado wyglądają questy związane z głównym wątkiem fabularnym. Giną w natłoku pozostałych przez co z czasem tracimy rozeznanie, o co tak naprawdę chodzi. Takie wrażenie będziemy mieli jednak jedynie przez połowę gry. Później główny watek fabularny nabierze tempa.

Jak na gatunek hack & slash przystało bez walki się nie obędzie. A do niej potrzebne jest odpowiednie wyposażenie. Tego w tej grze nie zabraknie. Powiem więcej, będzie to kolejna rzecz, której będziemy mieli w nadmiarze. Różnorakie wyposażenie szybko wypełnia naszą sakiewkę. Jednakże często zdarzy się, że ze znalezionych rzeczy nasza postać nie będzie mogła skorzystać, ponieważ przeznaczone są wyłącznie dla określonej klasy.

Graficznie Sacred 2 przedstawia się pięknie. Padające ciała obsługuje PhysX, a roślinność inna dedykowana technologia. Jak przystało na XXI wiek grafika przedstawiona jest w pełnym 3D z możliwością regulacji kąta kamery. Jeśli chodzi o teren, jaki przyjdzie nam zwiedzać, to jest on ogromny. Zajmuje niemal 57 kilometrów kwadratowych. Przemierzać go możemy zarówno na piechotę, jak i na wierzchowcu. Przy czym warto zauważyć, że oprócz koni każda z klas postaci w trakcie gry może uzyskać dostęp do specjalnego wierzchowca: ogromnej jaszczurki, strasznego pająka, lub jak w przypadku Strażnika Świątyni wielkiego mechanicznego koła. Podobnie jak przedmioty, wierzchowce dają różne bonusy naszej postaci, a także posiadają kilka przydatnych zdolności, takich jak skok przez przeszkody, szarża czy też stawanie dęba. Ale wracając do grafiki… Gra nie ma dużych wymagań sprzętowych, twórcy określili ją nawet jako przyjazną dla laptopów. I słusznie, lecz ten laptop powinien być w miarę nowy, co najmniej średniej klasy z w miarę dobrą kartę graficzną. Osoby posiadające karty Nvidia serii 8000 mogą uświadczyć dość dużego spowolnienia gry po włączeniu PhysX, które te karty mają obsługiwać. Szczęśliwcy, którzy kupili edycje kolekcjonerska gry otrzymali dodatkowy zestaw tekstur wysokiej rozdzielczości. Nie jest to zbyt miłe posunięcie ze strony wydawcy.

Ogromny świat gry posiada góry, doliny, rzeki, jeziora, miasta, wsie itp. Czego sobie tylko dusza zażyczy. Nie ujrzymy przy tym żadnego ekranu ładowania. Oznacza to, że wszystko ładowane jest „w locie”. Dlatego też od czasu do czasu gra może zwolnić. Widoczne jest to zwłaszcza gdy wkraczamy w teren zabudowany. W takich momentach gra może znacząco zwolnić. Czasami widać jak na brzegu zakresu widoczności pojawia się trawa, jakby rosła w przyśpieszonym tempie. Nie wygląda to naturalnie i z pewnością jest również spowodowane doczytywaniem terenu.

Jeśli chodzi o miasta to zadbano o to, by coś się w nich działo. Ludzie mają swoje obowiązki i przemieszczają się zgodnie ze zmianą pór dnia (nie mogło przecież zabraknąć tego w takiej grze). W dzień zbierają się na targu by wymienić plotki i posłuchać lokalnego barda, a wieczorem wybierają się do swoich domów. Miasta są również miejscem, gdzie nowe zadania do wykonania czają się na niemal każdym rogu. Rozmowy z różnymi postaciami odbywają się na zasadzie czytania dymku z tekstem i zgody lub nie na wykonanie zadania. W trakcie rozmów związanych z głównym wątkiem fabularnym w tle odzywa się lektor, lecz to wszystko na co można liczyć. Wszak w tej grze chodzi o machanie mieczem, a nie o prowadzenie uczonych dysput.

O machanie mieczem nie ma co się martwić, bo tego nie zabraknie. Każde wyjście z miasta oznacza przebijanie się prze grupy… nie, watahy… nie, zastępy wrogich nam postaci i zwierząt. Przed zainstalowaniem trzeciej łatki (o łataniu gry szerzej jeszcze napiszę) nasza postać działała niczym magnes na stwory z całej okolicy. Dodatkowo każde wyjście z lochów oznacza, że tereny, dopiero co przez nas wyczyszczone na nowo roją się od mięsa armatniego. Inną kwestią jest jednorodność przeciwników. Odczuwalne jest to zwłaszcza, gdy zaczynamy rozgrywkę na ziemiach zamieszkanych przez elfów.

Grę rozpoczyna nieźle zrobiony filmik z muzyka zespołu Blind Guardian. Jest on naładowany energią i nastawia do tego, że w czasie gry będą podobne klimaty. Zespół Blind Guardian co prawda pojawia się w jednym z questów, lecz niestety ścieżka muzyczna (notabene załączona na osobnej płycie) nie jest już tak naładowana energią. Jest to raczej łagodne plumkanie, które zwiększa tempo w momencie, gdy na ekranie coś się zaczyna dziać. Muzyka mogłaby być trochę bardziej zróżnicowana, lecz na szczęście nie działa na nerwy. Inną sprawą są pozostałe odgłosy, które można usłyszeć w czasie gry. Szczególnie gadatliwi bohaterowie. Mnie osobiście nie przeszkadzało, gdy mój Strażnik Świątyni co chwila odzywał się tekstami typu „I to wszystko bez Linuxa” albo „Upgrade sprzętu się opłacił” jednak zdaję sobie sprawę, że niektórym może to działać na nerwy. Jak widać wypowiedzi nawiązują do czasów współczesnych, co dodaje grze dodatkowego smaczku.

Pierwsze Sacred nie było wolne od błędów. Losu tego nie uniknęła również druga gra z serii. Problemy dotyczą wielu rzeczy, od problemów z uruchomieniem gry, po różne błędy, które psują nieco zabawę z gry. Postać siedząca na koniu nie mogła strzelać. Był odgłos strzału, lecz nic się nie działo. Zdarzało się również, że zabici przeciwnicy zastygali w ostatnim ruchu powtarzanym w nieskończoność zanurzeni po pas w ziemi. Wiem, ze brzmi to groteskowo, ale tak było. Było, bo do tej pory ukazały się dwie ogromne łatki i jedna mała. Znacząco poprawiły one komfort rozgrywki. Nie tylko dlatego warto rozważyć instalację. Bez posiadania najnowszej wersji gry, nie będziemy mogli połączyć się z serwerem i z gry sieciowej nici. Trzecia poprawka dodała do gry automatyczna aktualizację więc nie ma potrzeby sprawdzania, czy nowa łatka się już ukazała.

Skoro już wspomniałem o rozgrywce sieciowej… Wszyscy, którzy grali w Diablo wiedzą na czym ten tryb polega. Jednakże na polskich serwerach nie ma zbyt wielu graczy. Jeśli zechcecie mimo to zagrać po sieci, to polecam upewnić się jaki jest poziom towarzyszących nam postaci. W Sacred 2 wytrzymałość i siła przeciwników jest skalowana proporcjonalnie do poziomu rozwoju postaci. W trybie gry dla pojedynczego gracza działa to bez zarzutu, bo nie jest się otoczonym wrogami, którzy giną od jednego uderzenia. Natomiast w czasie gry sieciowej poziom przeciwników dostosowywany jest do postaci o najwyższym poziomie. Jeśli jest to nasza postać to w zasadzie problemu nie ma. Jeśli nie, gra może stać się niekończącym ekranem ładowania gry.

Jak wspomniałem na początku, Sacred 2 to nietypowy przedstawiciel gatunku hack&slash. Nietypowe postacie, ciekawy sposób ich rozwoju, różnego rodzaju smaczki sprawiają, że gra się w to całkiem przyjemnie. W wielu podobnych grach w miarę postępów w grze zaczynamy odczuwać znużenie. W Sacred 2 tego nie odczułem. Może dlatego, że nie grałem w nią zbyt długo przy jednym posiedzeniu. Odpowiednio dawkowana gra potrafi dostarczyć wiele rozrywki. Inną sprawą jest multum błędów i ogromne, zajmujące po kilkaset megabajtów łatki. Może to zniechęcić wielu do gry. Całe szczęście ludzie z Ascaron nie zostawili tak sprawy i na bieżąco poprawiają grę. Biorąc to wszystko pod uwagę mimo wszystko polecam wszystkim tą grę. Nie sądzę, by do czasu premiery Diablo 3 fani gatunku znaleźliby lepszą grę. Jeśli znasz fana gatunku, to nie zrobisz mu lepszego prezentu niż Sacred 2: Fallen Angel.

Info:

Gatunek: Action-RPG
Oficjalna strona gry: www.sacred2.com
Producent: Ascaron Software
Wydawca: cdv Software Entertainment AG
Wydawca PL: Cenega Poland
Cena: 99,90 zł




Wymagania:
Procesor: 2,6 GHz
Pamięć: 1 GB RAM
Karta grafiki: 256 MB, nVidia Geforce 6800 lub ATI Radeon X800
Napęd: DVD
Miejsca na HDD: 20 GB
System operacyjny: Windows XP/Vista

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Marcin „joszko” Brzeski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Sacred 2 – Fallen Angel osiąga status Gold!
  2. Sacred 2: Fallen Angel – oficjalne forum otwarte!
  3. Sacred 2: Fallen Angel już w sklepach!
  4. ZAGRAJ W SACRED 2 FALLEN ANGEL JUŻ DZIŚ! Trzecia faza beta-testów otwarta dla dodatkowych 1000 wybrańców!
  5. Sacred 2: Fallen Angel po polsku na Xbox360 już w sklepach!


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz