» joszko | środa, 15-3-2006 21:59

Si vis pacem, para bellum
(łac. Chcesz pokoju, gotuj się do wojny)

II wojna światowa to jeden z czarniejszych okresów w historii ludzkości. Był to chyba największy konflikt zbrojny w historii naszej cywilizacji który pociągnął za sobą wiele ofiar. Ofiar których liczba podawana jest w milionach. Mimo tego jest to też jeden z najczęściej wykorzystywanych tematów w grach komputerowych. Zwłaszcza ostatnio zapanowała moda na gry osadzone w tamtych realiach. Rocznie ukazuje się kilka gier, w których można się wcielić w rolę szeregowca walczącego na linii frontu, dowódcy oddziału czy też stratega pochylającego się nad mapą działań wojennych. Blitzkrieg 2 autorstwa Nival Interactive umożliwia nam czynny udział w przebiegu działań wojennych. Jako jeden z wielu dowódców, trybik w wielkiej machinie wojennej, możemy doprowadzić do perfekcji zasady wojny błyskawicznej, czyli tytułowego Blitzkriegu.

"To miała być prosta misja. Ze sztabu przyszedł rozkaz odnalezienia naszego czołgu który zaginął w filipińskiej dżungli. Bardzo im zależało na tym czołgu ale nie powiedzieli nam o co chodzi. Kolejna cholerna tajemnica. Było nas w sumie cztery oddziały piechoty. Przydzielili nam jeszcze jeden ciężki karabin maszynowy do pomocy. Przedzieraliśmy się przez tą dżunglę (jak ja jej nienawidzę!) gdy nagle wyskoczyła na nas banda tych przeklętych japońców. Nadziali się prosto na karabin maszynowy więc rozwalenie ich nie było wielkim problemem. Oni chyba nie są ludźmi. Biegli prosto na nas wrzeszcząc coś w niezrozumiałym języku, prosto pod nasze lufy. Samobójcy."

Blitzkrieg 2 daje nam możliwość walki po trzech głównych stronach konfliktu. Do dyspozycji oddano nam trzy kampanie składające się w sumie 68 misji, podczas których zwiedzimy niemal każdy zakątek świata na którym toczyły się działania wojenne. Dowodząc armią amerykańską stawimy czoło japońskiej inwazji na Filipiny by później przenieść się w końcową fazę wojny w Europie. Będąc członkiem Wehrmachtu przyjdzie nam zwiedzić wszystkie fronty w Europie i Afryce Północnej. Inaczej będzie się przedstawiać sprawa w przypadku Armii Czerwonej. Zaczynamy broniąc Moskwę i Stalingrad. Później "wyzwalamy" wszystkie kraje które będziemy mijać po drodze do Berlina. Wszystko to by pomóc ciemiężonej klasie robotniczej. Oczywiście w grze występują tez inne nacje lecz nie można nimi kierować. Oprócz tych które nas gnębią pojawią się wojska sojusznicze nad którymi nie będziemy mieli kontroli i które to będziemy musieli wspierać w walce. W każdej kampanii uchwycono specyfikę działań wojennych na danym froncie. I tak na Pacyfiku nie zobaczymy zbyt wielu czołgów a prym będzie wiodła piechota i lotnictwo. Natomiast na starym kontynencie ten kto ma większe czołgi ten wygrywa. Cele misji są bardzo zróżnicowane. Sam osobiście nie doznałem uczucia, że któraś misja się powtarzała. Zatem będziemy się bronić i atakować, przeprowadzać misje poszukiwawcze i przeprowadzać desanty, zdobywać miasta, ochraniać konwoje itd. Twórcy bardzo przyłożyli się do scenariuszy bitewnych. Każda bitwa jest inna więc nie sposób się znudzić. Co ciekawe nie uświadczymy tu lądowania w Normandii (bitwy tyle razy wałkowanej w innych grach). Będą za to inne bitwy które decydowały o losach wojny.

W zasadzie to można powiedzieć, że każda kampania składa się z operacji bojowych składających się po 4-5 misji. Przed każdą operacją zobaczymy czarno biały film z urywkami z epoki a narrator wtajemniczy nas w aktualne wydarzenia, które wtedy miały miejsce. Dostaniemy też do poczytania zarys całej operacji wraz z charakterystyką naszego dowódcy. Nie jesteśmy bowiem panem i władcą lecz jednym z wielu ambitnych oficerów. W ramach danej operacji zadania dzielą się na poboczne i jedną misję główną, za która dostajemy historyczne odznaczenie. Można wykonywać je dowolnej kolejności i nic nie stoi na przeszkodzie, aby od razu zabrać się za tą główną. Bardziej jednak opłaca się najpierw wykonać misje poboczne za wykonanie, których dostaniemy różne nagrody. Oprócz doświadczenia które zdobywają nasi oficerowie (o tym w dalszej części tekstu) dostajemy możliwość uzyskania nowych rodzajów jednostek w kolejnych misjach. Nie da się też swobodnie kreować historii. Wszystkie misje trzeba wygrać. Zaś poszczególne operacje nie są ze sobą powiązane – np. walczymy we Francji by zaraz potem przenieść się na piaski Sahary.

"Nie można twierdzić, że cywilizacja się nie rozwija. Wszak w każdej nowej wojnie zabijają ludzi w ulepszony sposób."
Will Rogers

Co do doświadczenia, to aby dany rodzaj wojsk je zdobywał w walce, musisz mieć dowódcę. Dzięki niemu wraz z rosnącym doświadczeniem nasze wojska mogły zdobywać nowe umiejętności. Przykładowo artyleria może uzyskać zdolność wykonywania ognia zaporowego, piechota może nauczyć się kopać okopy a bombowce zadawać większe zniszczenia. Na początku nie możemy przydzielić żadnych dowódców. Dopiero gdy sami będziemy awansować (też zdobywamy doświadczenie) to przy każdym awansie na kolejny stopień wojskowy będziemy mogli przydzielić po dwóch dowódców w stopniu podporucznika. Im częściej będziemy wykorzystywać w walce dane jednostki tym więcej doświadczenia będą zdobywać a ich dowódcy będą awansować. Trzeba mądrze wybierać i przydzielać dowódców tym typom jednostek które się najczęściej wykorzystuje. Inaczej dany dowódca do niczego się nam nie przyda a oddziały się niczego nie „nauczą”. Takie rozwiązanie sprawia, że gra zyskała na dynamice. Dzięki temu, że oficerowie nie pojawiają się na mapie i nie są narażeni na śmierć można pozwolić sobie na szarżowanie na pozycje wroga. Nawet jeśli stracimy wszystkie jednostki to nasz oficer zyska nieco doświadczenia a to będzie oznaczać, ze kolejne jednostki które otrzymamy w ramach posiłków będą skuteczniejsze. Jest to dość makabryczna technika ale czasem się przydaje.

"To ma być wielka armia francuska? Przejście przez Ren było nawet prostsze niż zakładały nasze plany. Przeszliśmy jak nóż przez masło przez ich żałosną obronę. Dziś walczyliśmy pod Nancy. Nasza dzielna Luftwaffe obróciła tą mieścinę w ruinę. Nasze czołgi mogły spokojnie zająć to co z tego zostało. Ci tchórze nawet nie zasługują na to co łaskawie przyszykował dla nich Führer."

Jednostek jest cała masa. W grze obecne są zarówno jednostki naziemne, powietrzne jak i wodne. Twórcy twierdzą, że jest aż 250 rodzajów jednostek i 60 typów piechoty. Nie tylko tej dostępnej nam w czasie misji lecz też jednostki japońskie, włoskie, brytyjskie itd. Wszystkie wiernie odwzorowane. Wydaje mi się jednak, że laik i tak nie odróżni jednego modelu czołgu od drugiego dlatego też słusznie podzielono jednostki na kategorie bez wdawania się w szczegóły. Zatem np. czołgi podzielono na lekkie, średnie, ciężkie i przeciwczołgowe. Jeśli można coś poradzić graczom to inwestowanie w czołgi. Piechota bowiem jest w tej grze mięsem armatnim które zatrzyma wroga na tyle żeby mogły się do niego dorwać nasze czołgi. Skoro już o czołgach mowa to warto wspomnieć, że aby je zniszczyć nie wystarczy strzelanie z karabinu. Są one opancerzone tak, że zniszczenie ich może spowodować jedynie odpowiedniego kalibru artyleria lub rzucony przez piechura granat. Dodatkowe możliwości daje zróżnicowanie grubości pancerza czołgu – grubszy z przodu, cieńszy z tyłu i po bokach. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział to w tej grze nie ma fabryk i zbierania surowców. Jednostki są dostarczane na pole bitwy w postaci posiłków. Nie są tez one nieograniczone bowiem na każdą operacje przydzielona jest konkretna liczba posiłków. Każde skorzystanie z możliwości ich przyzwania zmniejsza ich pulę. Wypacza to nieco kreowany przez producenta wizerunek Blitzkrieg 2 jako ultrarealistycznej i historycznie poprawnej gry. Za to bardzo pomaga w rozgrywce… Co pewien czas można sobie wybrać jeden rodzaj jednostek i po wskazaniu na mapie miejsca gdzie mają dotrzeć pojawiają się one w naszej bazie głównej i stamtąd ruszają na wyznaczone miejsce. Trzeba zatem uważać na zabłąkane jednostki wroga które mogą uszczuplić nieco nasze posiłki które zaważą na powodzeniu misji. Takie rozwiązanie pozwala nam samemu decydować o tym jak ukończyć daną misje. Od tego jaki rodzaj wojsk wezwiemy zależeć będzie bowiem nasza strategia.

"Nie przeszkadzaj swojemu wrogowi gdy popełnia błędy."
Napoleon Bonaparte

Rozgrywka jest bardzo szybka a gra nie wybacza błędów. Nie można wahać się zbyt długo z podjęciem decyzji bo wróg nie czeka i z dziką chęcią wykorzysta nasze niezdecydowanie. Co nie znaczy, że należy ruszać od razu na pozycje wroga. O nie! Takie posunięcie z góry skazane jest na klęskę. Marny jest los piechoty, która dostanie się pod ostrzał karabinów maszynowych. Nie inaczej jest gdy wparujemy czołgami tuż pod lufy dział przeciwpancernych. Artyleria jest strasznym wynalazkiem i nie raz będziemy ją przeklinać gdy znajdziemy się pod jej obstrzałem. Całe szczęście jest możliwość zrobienia pauzy podczas której można na spokojnie wydąć rozkazy oddziałom. Przydatne również jest lotnictwo. Choć ich obecność na mapie ograniczona jest poziomem paliwa w zbiornikach, potrafią wyrządzić niezłe szkody (o ile nie nadzieją się na artylerie przeciwlotniczą). Warto pamiętać też o tym, że nasze jednostki nie posiadają nieograniczonej ilości amunicji. Właśnie dlatego w grze pojawiają się wojska inżynieryjne które potrafią naprawić pojazdy, uzupełnić poziom amunicji, oczyścić pole minowe i postawić zasieki.

"Stalingrad… Tą nazwą będę straszył moje dzieci… Bo to co się tutaj działo przekracza wszelkie pojęcie. Przywieźli nas stłoczonych niczym sardynki w wagonach bydlęcych. Dzielili nas dwójkami… jeden dostawał karabin a drugi naboje… Ja niestety zostałem tym drugim. I tak uzbrojony w naboje ruszałem na niemca…"

Grafika prezentuje się całkiem nieźle. Jest ona w pełnym 3D choć nie można sterować kamerą. Godne pochwały jest bardzo szczegółowe wykonanie obecnych w grze pojazdów. Można przyczepić się jedynie do piechoty która dla zachowania proporcji z czołgami jest strasznie malutka. Na planszy można zniszczyć niemal wszystko. Budynki walą się pod ostrzałem, drzewa przewalają pod naporem czołgów. Jak już wspomniałem to niezłe wrażenie rozjechać wszystko czołgami – a jeśli piszę "wszystko" to mam na myśli wszystko – od ogrodzeń, poprzez drzewa, nagrobki aż po wraki innych czołgów. W zasadzie to można się przyczepić, że niektóre przedmioty są rozjeżdżane zbyt łatwo i nie stawiają żadnego oporu (np. drzewa lub wraki czołgów rozsypujące się gdy tylko się na nie najedzie). Najbardziej efektowne jest chyba wezwanie bombowców. Jeden nalot złożony z trzech maszyn wystarczy by w efektowny sposób zniszczyć pół miasta. W czasie gry można doświadczyć zmieniających się pór dnia i warunków pogodowych. Oczywiście w złych warunkach spada widoczność a w pojazdach automatycznie włączają się światła. Najlepsze jest to, że mimo urzekającej grafiki wymagania sprzętowe nie są astronomiczne.

Uszy nasze raczy dynamiczna muzyka marszowa zmieniająca się odpowiednio do sytuacji. Nie nudzi się i skutecznie buduje wojskowy klimat gry. Wszystkie odgłosy brzmią autentycznie. Warkot silników, odgłosy przewalanych drzew, krzyki w ojczystych językach jednostek – to wszystko bardzo skutecznie pozwala wczuć się w realia II wojny światowej.

Do gry dodany jest edytor map który pozwala na stworzenie własnej misji a nawet kampanii. Możliwe jest również łatwe uruchomienie modów. Dodatkowym plusem może być dołączony program wyszukujący dostępne patche. W trybie dla wielu graczy w sieci lokalnej lub w Internecie może zmierzyć się ze sobą do ośmiu graczy.

Co niektórzy bardziej wnikliwi zauważyli pewnie, że nie opisałem prawie żadnych wad. Pewnie dlatego że nie ma ich zbyt wiele. Najbardziej rzucającym się w oczy błędem jest wybieranie własnej drogi przez czołgi. Czasem gdy kilka czołgów chce przejechać przez wąskie przejście, te które się nie zmieszczą jadą dziwną drogą na około skutecznie wchodząc prosto pod lufy wroga. Inną istotna wada jest tutorial, który czasem uczy nagannych taktyk jak np. ataku na czołg przy pomocy piechoty. Przyczepić się można tez do łatwości z jaką czołgi rozjeżdżają różne przeszkody. I to by było na tyle z wad. Z pewnością zostaną poprawione w patchach które na pewno się pojawią.

Ocena końcowa nie może być niska. Gra jest na tyle wciągająca, że gdy zastanawiałem się jaką dać ocenę to wahałem się między 8 a 9. Dziesiątkę dostanie gra idealna a Blitzkrieg taka grą nie jest. Blitzkrieg 2 jest grą wyróżniającą się z tłumu, tytułem który każdy entuzjasta strategii mieć powinien. Dlatego też jeśli jesteś weteranem wielu pól bitew ocenisz tą grą na dziewiątkę. Jeśli natomiast jesteś zwykłym zjadaczem chleba który nie trzymał nigdy karabinu w ręce to z pewnością ocenisz ją na ósemkę. Mnie bliżej jest do weterana więc mogę śmiało wystawić dziewiątkę. Gorąco polecam!

Info:

Gatunek: Strategia
Oficjalna Strona gry: http://www.nival.com/blitzkrieg2/
Producent: Nival Interactive
Wydawca: CDV
Dystrybutor PL: Cenega
Cena: 99,90 zł
Ceneo

Minimalne wymagania:
Windows® 98/ME/2000/XP, DirectX 9.0c
Pentium III/Athlon, 1.0 GHz
RAM: 320 MB
GeForce 3 / Radeon 8500 lub lepszy
Monitor obsługujący rozdzielczość 800×600
Napęd DVD
Karta dźwiękowa kompatybilna z DirectX
Mysz :)
2,5 GB wolnego miejsca na dysku
Połączenie internetowe do gry w sieci

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland
www.cenega.pl

Joszko

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Blitzkrieg 2: Droga ku Wolności wkrótce w sprzedaży
  2. Produkcja Blitzkrieg 2: Liberation rozpoczęta
  3. Kryzys Kubański
  4. Szczegóły NecroVisioN: Lost Company
  5. Pierwsze oceny Frontline: Kursk


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz