» Basza | sobota, 8-11-2008 4:00

null

Ameryki z pewnością nie odkryję stwierdzeniem, że gatunek gier MMO to wciąż teatr jednego aktora. Dominacja World of Warcraft jest widoczna i niepodważalna – 11 milionów aktywnych subskrybentów mówi swoje i w sumie nie ma się czemu dziwić, bo produkcja ta jest po prostu świetna. Ciężko zatem stwierdzić, czy kiedykolwiek obraz ten ulegnie zmianie, bowiem jak do tej pory pojawiło się kilku pretendentów do obalenia króla, lecz wszystkie te próby kończyły się mniejszym lub większym niepowodzeniem. Kiepsko przyjęty przez graczy Vanguard: Saga of Heroes, czy spektakularna klapa gry Tabula Rasa stworzonej przez samego Richarda Garriotta (twórca Ultima Online) są tego najlepszym potwierdzeniem. Chyba tylko Lord of the Rings w wydaniu MMO może poszczycić się stabilną sytuacją i systematycznie rosnącą grupą fanów (obraz ten powinien się wyglądać jeszcze lepiej po premierze dodatku Mines of Moria), ale to praktycznie jedyny ocalały na polu bitwy. Na szczęście (dla graczy przede wszystkim) kolejne studia deweloperskie starają się podjąć jakąkolwiek walkę z dziełem firmy Blizzard i tak oto od dłuższego czasu z różnych zakątków internetu torpedowani byliśmy coraz to nowszymi informacjami na temat gry Warhammer Online: Age of Reckoning, powstającej na zlecenie samego Electronic Arts. Zaintrygowany obserwowałem kolejne zrzuty ekranowe, filmiki z rozgrywką, a także wczytywałem się w każdą wiadomość na temat tego, czym będzie ta produkcja i co nam zaoferuje. Od pewnego czasu mogę już sprawdzić, czy wszelkie te newsy mają potwierdzenie w rzeczywistości, bowiem miałem przyjemność testować pełną wersję – teraz przyszła pora, by wszelkimi spostrzeżeniami podzielić się z Wami.

Za stworzenie Warhammer Online: Age of Reckoning odpowiada studio EA Mythic. Zapewne tym, którzy mieli wcześniej do czynienia z grami MMORPG jest on dobrze znane, gdyż to właśnie oni maczali palce przy produkcji gry Dark Age of Camelot (i kilka dodatków), która nawet dziś może się poszczycić całkiem sporą liczbą graczy przemierzających jej rozległy świat. Doświadczone studio to jednak nie wszystko, ponieważ potrzebny jest jeszcze odpowiedni pomysł na fabułę i realia, w których toczyć się będzie rozgrywka. Wybór padł na świat Warhammera, który przeszło 25 lat temu został stworzony firmę Games Workshop, a pierwotnie stanowił on tło dla rozgrywania bitew z udziałem plastikowych figurek przedstawiających przeróżnych bohaterów. Muszę szczerze przyznać, że o „Bojowym Młocie” do tej pory nie wiedziałem praktycznie nic. Owszem, grałem swego czasu w świetną strategię Warhammer: Dark Omen, ale to za mało, by móc cokolwiek o nim powiedzieć. Na pomoc oczywiście przyszła niezawodna jak dotąd „Wiki”, a ja po odrobieniu lekcji domowej już wiem, że jest to świat fantasy pod wieloma względami przypominający średniowieczną Europę, w którym od zamierzchłych dziejów walczą ze sobą dwie potężne frakcje – Armie Ładu oraz Destrukcji. Dlatego też już na początku rozgrywki czeka Cię niezwykle poważna decyzja, drogi Graczu, gdyż będziesz musiał zadecydować, po której ze stron się opowiesz.

Decyzja ta będzie miała niebagatelne znaczenie już od momentu wyboru bohatera, ponieważ jeśli zdecydujesz się na przedstawiciela Ładu, to każda kolejna postać na posiadanym koncie gry będzie musiała reprezentować tą właśnie frakcję. Oczywiście dla tych, którzy mieli okazję zagrać w World of Warcraft takie rozwiązanie nie jest żadną nowością – tam również przyszło nam zadecydować, czy wstąpimy do Sojuszu, czy może przyłączymy się do legionów Hordy. Podobnie jak to było w produkcji firmy Blizzard, tak i w Warhammerze każdą ze stron reprezentuje kilka różnych nacji. Wybierając Ład, czyli w zamyśle twórców „tych dobrych”, można dołączyć do ludzi, krasnoludów bądź też elfów, natomiast opowiadając się po stronie Destrukcji (czyli wiadomo jakich), mamy do wyboru wyznawców chaosu, zielonoskóre gobliny i orki oraz mroczne elfy. To jednak nie koniec podziałów, gdyż każda z ras ma również odmienne profesje, które różnią się między sobą nie tylko wyglądem, ale również stylem walki oraz posiadanymi umiejętnościami.

Zapewne wielu z Was przy wyborze prowadzonego przez siebie herosa będzie miało niezły orzech do zgryzienia, bo rzeczywiście opcji jest tak wiele, że niejednego może aż głowa rozboleć, lecz na szczęście mnie poszło to dość żwawo. Zazwyczaj w każdej grze opowiadam się po stronie ludzi (może to dlatego, że nie lubię udziwnień), także i tym razem nie było inaczej. Krótką chwilkę poświęciłem na wybór profesji – w tym wypadku zdecydowałem się nieco eksperymentalnie na Łowcę Czarownic (urzekł mnie jego kapelusz), który w jednej dłoni dzierży miecz, natomiast w drugiej broń palną. Później jeszcze kilka kliknięć na zmianę wyglądu zewnętrznego (kolor i rodzaj fryzury, kolor oczu, zarost, ewentualne blizny), po czym przenosimy się do świata gry. Każda z ras rozpoczyna swoją przygodę w innej części tego ogromnego świata. Mi przyszło wystartować z Nordlandu – przepięknego, niezwykle malowniczego regionu, którego charakterystycznym elementem są potężne, górujące niemal ponad wszystkim wiatraki. Lądujemy w małej wiosce Grimmenhagen która akurat jest atakowana przez wyznawców chaosu. Pewien jegomość od razu oferuje nam pierwsze zadanie do wykonania – musimy uratować chłopów z płonących chat, a następnie pomóc strażnikom w walce z agresorem.

Bez wahania przyjmujemy zadanie, po czym udajemy się do celu naszej wędrówki, który znajduje się zaraz za wioską. Sterowanie jest niezwykle proste – uniwersalny WSAD odpowiedzialny jest za ruchy naszego bohatera, „spacja” za podskakiwanie, natomiast za pomocą myszki rozglądamy się, wybieramy kierunek naszej wędrówki oraz wydajemy polecenie ataku, czyli ogólnie standard. Podobnie jest z paskiem umiejętności (umiejscowionym na dole ekranu, choć można go przesunąć), wyglądem ekwipunku i plecaka, minimapą czy paskami życia i energii głównego bohatera – wszystko to wygląda tak, jak w większości gier MMO na rynku, co oczywiście żadnym minusem nie jest. Po prostu jeszcze nikt nie wymyślił bardziej intuicyjnego interfejsu, więc po co zmieniać coś, co sprawuje się idealnie. Do tego dochodzi umiejscowiony na górze ekranu pasek skrótów, gdzie wśród dobrze znanych menu ekwipunku, umiejętności czy plecaka znajduje się również tajemnicza „The Tome of Knowledge”, o której więcej napiszę nieco później.

Kilka słów muszę również przeznaczyć na opis wszelkich przedmiotów i elementów uzbrojenia występujących w Warhammerze Online. Tych bowiem jest bez liku, a oprócz zbroi, hełmów, amuletów, pierścieni, mieczy czy innych narzędzi zniszczenia (w kilku odmianach: zwykłe, magiczne, unikalne itp.) pojawiają się też jakże znane butelki z różnymi miksturami, a wśród nich są te, które regenerują wskaźnik życia, jak również takie, które czasowo zwiększają atrybuty lub dają dodatkowe zdolności naszemu bohaterowi. Do plecaka trafi też wiele zniszczonych przedmiotów, które po oddaniu do naprawy mogą stać się np. potężnym orężem, jak również całe mnóstwo przeróżnych ziarenek, ziół, skór czy innych świecidełek, które przydadzą się osobom specjalizującym się w w różnych dziedzinach przetwórstwa i rzemiosła, lecz dla gracza z niskim poziomem będą niczym innym, jak tylko źródłem dodatkowych pieniędzy. Szkoda tylko, że z tymi pieniążkami niewiele można zrobić, gdyż w sklepach nie ma praktycznie nic ciekawego, aukcji również za wiele nie ma, więc po kilkunastu godzinach gry stajemy się posiadaczami niemałej fortuny, która jedynie ładnie wygląda na papierze, a w rzeczywistości niewiele jednak znaczy. Jest to spory minus, choć wierzę, że w niedługim czasie obraz ten ulegnie zmianie na lepsze.

W miarę zdobywania kolejnych poziomów doświadczenia (maksymalnie 40) samoczynnie podnoszą się statystyki naszego bohatera (siła ataku, inteligencja itp.) oraz zwiększa się ilość punktów życia i energii, dzięki czemu nasza postać staje się wytrzymalsza, szybsza i przede wszystkim skuteczniejsza. Nauczymy się też dodatkowych umiejętności – mogą to być przeróżne ciosy specjalne, potężne czary lub zaklęcia, bądź zdolności zwiększające naszą efektywność w walce. Z niektórych z nich możemy skorzystać tylko w walce na dystans (np. ze specjalnego, zadającego większe obrażenia strzału z pistoletu), a jeszcze inne można aktywować tylko wówczas, gdy atakujemy wroga z zaskoczenia. Umiejętności te nabywamy za odpowiednią kwotę pieniężną u nauczycieli, których możemy znaleźć w rozsianych po lokacjach wioskach i miastach, a zazwyczaj dostępnych jest jedna lub dwie na poziom, więc ogólna liczba zdolności specjalnych jest całkiem pokaźna. Co więcej, pogrupowane są one w trzy szkoły magii, które rozwijać możemy w momencie osiągnięcia jedenastego poziomu (wówczas mniej więcej co dwa „levele” otrzymujemy po jednym punkcie Mistrzostwa), dzięki czemu można dopalić najczęściej używane przez nas zdolności, by stały się potężniejsze w potyczce z przeciwnikiem. Żeby było jeszcze ciekawiej, na polu walki można skorzystać z tzw. Taktyk, czyli dodatkowych bonusów, które nie tylko mogą poprawić nasze statystyki lub skuteczność niektórych z umiejętności, ale także uprzykrzyć życie przeciwnikowi. Możemy się również nauczyć jednego ze sposobów pozyskiwania dodatkowych przedmiotów (z ciał zabitych, z roślin lub z uszkodzonych części), a także rzemiosła (Crafting), czyli możliwości tworzenia przeróżnych mikstur i amuletów, lecz póki co ten aspekt rozgrywki prezentuje się wręcz tragicznie, gdyż jest on kiepsko zbalansowany i co gorsza – mocno niedopracowany. Z pewnością jest to kolejny element gry, nad którym EA Mythic będzie musiał jeszcze popracować.

Chyba już czas, by przejść do omówienia najważniejszego elementu tego typu produkcji, a mianowicie walki. Autorzy Warhammer Online po raz kolejny nie popisali się jakąś pomysłowością (jak to jest chociażby w Age of Conan), przez co ta wygląda dokładnie tak samo, jak w większości sieciowych RPG dostępnych na rynku. Prawym klawiszem myszy wybieramy przeciwnika, którego chcemy zaatakować, natomiast klawiszami od 1 do 0 wyprowadzamy odpowiednie umiejętności lub czary. Standardowo podczas walki pojawiają się również zadające większe obrażenia uderzenia krytycznie, a dość często zdarza się, że niektóre ciosy nie dochodzą do przeciwnika (i vice versa) lub są przez niego parowane. Ogólnie prezentuje się ona dość ciekawie (szczególnie potyczka z kilkoma przeciwnikami), choć jak to zwykle bywa, z czasem staje się monotonna. Na szczęście bestiariusz przygotowany przez twórców gry pozwala zapomnieć o nudzie i zdecydowanie urozmaica rozgrywkę, bowiem non stop jesteśmy atakowani przez coraz to inne monstra. Z początku gry na naszej drodze staną wyznawcy chaosu, którzy są nikim innym, jak zwykłymi ludźmi stojącymi „po drugiej stronie barykady”, lecz później napotkamy cały repertuar przeróżnych maszkar – przerośnięte pająki, duchy, nieumarli, trolle, gobliny, drzewce oraz całe mnóstwo innych, których nazw po prostu nie idzie spamiętać. Pojawią się również przeróżne zwierzątka, takie jak wilki, niedźwiedzie, dziki czy nawet króliki, ale większość z nich nawet na nas nie spojrzy, dopóki ich nie zaatakujemy. Praktycznie każdy z przeciwników występuje również w kilku wersjach, gdyż spotkamy też zdecydowanie mocniejszych i wytrzymalszych Czempionów, z którymi walka do łatwych już nie należy, a także Herosów, którzy w pojedynku „jeden na jeden” nie dają nam absolutnie żadnych szans (no chyba że mają poziom wyraźnie niższy niż nasz). Absolutnie nie jest to żaden błąd Warhammera, a celowe zagranie programistów z Mythic, którzy rozgrywkę starają się koncentrować na walce w grupie. Wprowadzili oni (najprawdopodobniej jako pierwsi) do rozgrywki tzw. system Open Party, a to za sprawą specjalnej wyszukiwarki, dzięki której każdy bez żadnych problemów może znaleźć i dołączyć do znajdującej się nieopodal grupy graczy, a następnie wspólnymi siłami np. pokonać niezwykle potężnego przeciwnika. Nic nie stoi też na przeszkodzie, by ktoś pomógł nam w wykonaniu trudnego zadania – wówczas w trakcie wspólnej zabawy wszelkie wartościowe przedmioty są rozlosowywane pomiędzy członków grupy, no chyba że komuś dany łuk czy laska jest zupełnie niepotrzebna (np. nie możemy się nią posługiwać), wówczas można odpuścić takie losowanie, czym z pewnością zyskamy sobie sympatię i szacunek pozostałych graczy. Podsumowując, system Open Party sprawdza się wyśmienicie i stanowi tak jakby pomocną dłoń dla gracza, dzięki czemu nie musimy marnować czasu i przemierzać całej mapy w poszukiwaniu zorganizowanej grupy osób, choć o rewolucji nie ma mowy.

Nikt nie powinien też narzekać na ilość i różnorodność zadań, które przyjdzie nam wykonywać w trakcie rozgrywki. Od samego początku gry mamy co robić, a gdy wykonamy wszystkie zadania oferowane przez NPCów z jednej wioski, wówczas fabuła gry pcha nas do przodu i niemal automatycznie przenosi nas do innego miejsca, gdzie czekają na nas kolejne zlecenia. Tych jest całe multum – oprócz tych najbardziej popularnych w stylu „zabij 10 bagiennych trolli” czy „znajdź zagubiony talizman”, pojawiają się również takie zlecenia, jak pomoc w odnalezieniu zaginionej siostry czy wycieczka do jaskini pająków, by tam odnaleźć człowieka, który został zaatakowany przez olbrzymie pająki i zawinięty w kokon (całe szczęście żył, więc owy kokon się ruszał). Do tego dochodzą kilkuetapowe zadania w stylu np. trzeba dotrzeć do miasta X, gdzie pewien człowiek powie nam, gdzie ukryty jest jakiś przedmiot, a przy znalezisku znajdujemy kolejne instrukcje do wykonania. W ich realizacji niezwykle pomocna okaże się mapa – wówczas pojawia się na niej zaznaczony na czerwono niewielki obszar, gdzie dane zadanie możemy wypełnić. Można też kliknąć w ten czerwony rewir (również na minimapie), by dokładnie się dowiedzieć, gdzie musimy się udać i co mamy tam zrobić. Rozwiązanie proste, ale jakże praktyczne.

Do tej pory może się wydawać, że Warhammer Online: Age of Reckoning nie różni się absolutnie niczym od innych gier MMORPG, jakie obecnie dostępne są na rynku (z WoWem włącznie), lecz przyszedł czas omówić pierwszą nowość, której nie ma absolutnie żadna z innych produkcji. Tym czymś są zadania publiczne – specjalne, kilkuetapowe questy rozsiane po poszczególnych lokacjach, w których przez cały czas odgrywane są z góry zaplanowane scenariusze. Wystarczy odwiedzić takie miejsce (na mapie oznaczona jest symbolem skrzyni), a wówczas od razu jesteśmy informowani o celach, które trzeba zrealizować. Zwykle pierwszy etap spokojnie możemy wykonać sami – raz jest to wybicie złodziei grasujących wokół farmy i terroryzujących wieśniaków, innym razem trzeba przynieść 50 sztuk drewna lub też wykończyć ochronę złożoną z wojowników strzegących potężnych magów, którzy aktualnie przygotowują się do jakiegoś rytuału. Druga część stanowi już niemałe wyzwanie dla większości graczy, przez co czasem niezbędna staje się pomoc kompana, natomiast trzeci etap to już w większości przypadków zapora nie do przejścia i jedynie zgrana grupa graczy uzupełniona medykiem rzucającym aury uzdrawiające jest w stanie sobie z nim poradzić. Po wykonaniu takiego zadania na graczy czeka nagroda w postaci skrzyni przeróżnych przedmiotów, a zazwyczaj otrzymuje je ta osoba, która najlepiej sobie radziła w walce. Dodatkowo wykonując questy publiczne otrzymujemy tzw. Punkty Wpływu (Influence), które następnie możemy wymienić u jednego z bohaterów niezależnych na pierścienie, mikstury, elementy uzbrojenia czy też magiczną oręż – im więcej mamy takowych punktów, tym spośród lepszych przedmiotów będziemy mogli wybierać. A trzeba zaznaczyć, że te najlepsze są rzeczywiście niezwykle potężne, bowiem w danym momencie gry na pewno na mocniejsze nie natrafimy.

Od samego początku twórcy „Bojowego Młota” zarzekali się, że najbardziej interesującym aspektem ich dzieła będzie tryb rozgrywki Realm vs. Realm, który porównać można do potyczek PvP (czyli Gracz kontra Gracz), lecz ich skala jest nieporównywalnie większa, nie wspominając już o zróżnicowaniu. Muszę przyznać, że mieli oni rację – walka z żywymi przeciwnikami to bez dwóch zdań najlepszy element tej produkcji, dla którego spory procent graczy zdecydowało ją zakupić, całkowicie odpuszczając rozgrywkę PvE. Zabawa w trybie RvR stanowi nie lada wyzwanie – począwszy od przejmowania strategicznych miejsc na normalnych mapach, po zdobywanie wielopoziomowych fortec, uczestniczenie w epickich Kampaniach (czyli oblężeniu, a następnie zdobyciu stolicy wroga), a na zupełnie oddzielnych lokacjach z rozgrywką charakterystyczną dla taktycznych FPSów kończąc. Szczególnie te ostatnie są ciekawe, gdyż opowiadając się po którejś ze stron przenoszeni jesteśmy na odrębną, specjalnie przygotowaną mapę, a tam wraz z innymi graczami (w sumie może ich być maksymalnie 64) idziemy niemal na wojnę z równie liczną grupą „żywych” przeciwników. Cele postawione przed nami są dość jasne, np. trzeba zdobyć 500 punktów, przejmując przy okazji flagi usytuowane w trzech strategicznych miejscach. Im więcej tych flag jest w naszym posiadaniu, tym szybciej wymaganą ilość punktów osiągniemy, choć oczywiście wpływ na nią będzie miała także liczba pokonanych przez nas wrogów. Zasady są niemal bliźniaczo podobne do tych z Battlefielda 2, lecz zostały wzorowo przeniesione w świat gier RPG, przez co zabawa w tym trybie jest naprawdę przednia. W dodatku za każdego zabitego przeciwnika, przejęcie flagi itp. otrzymujemy punkty do tak zwanego Rankingu Sławy (Renown Rank), który określa poziom naszego doświadczenia w walkach z innymi graczami i, co ciekawe, także osiąga kolejne poziomy (maksymalnie 80). Zadbano również o to, by gracz o zbyt wysokim poziomie nie mógł brać udziału, czy to w walkach na specjalnych arenach, czy też w odbijaniu strategicznych punktów w poszczególnych lokacjach. Te pierwsze rozwiązano dość standardowo – pojawi się informacja, że nasza postać jest zbyt mocna, a zgłoszenie jest od razu usuwane. Jeszcze lepiej sprawa wygląda w przypadku drugiej sytuacji. Otóż, gdy wejdziemy w teren objęty walkami PvP, gra informuje nas o tym, że nasz bohater jest zbyt doświadczony, by w nich uczestniczyć, a gdy nie posłuchamy ostrzeżenia to po 10 sekundach zmieniamy się w bezbronnego… kurczaka, którym również można sterować! Efektownie podskakuje, gdaka sobie coś pod dziobem i w dodatku ginie od pierwszego lepszego uderzenia. Prawda, że pomysłowe?

Cały ten system rozgrywki Realm vs. Realm nie został stworzony tylko i wyłącznie po to, by umilić nam grę, ale służy czemuś więcej. Otóż w Warhammerze przez cały czas istnieje rywalizacja pomiędzy wojskami Ładu i Destrukcji, a nasz bohater i każdy inny gracz jest pojedynczym trybikiem w tej ogromnej machinie, także dzięki zwycięstwom, czy to przy przejęciu fortec, czy zdobyciu punktów strategicznych mapy zyskuje cała frakcja. Zazwyczaj dominacja jednego z sojuszów wiąże się z dodatkowymi bonusami np. niższymi cenami w sklepach, zdobywaniem większej ilości doświadczenia itp., także – jakby nie patrzeć – rzucenie przeciwnika na kolana naprawdę się opłaca. Podsumowując tryb RvR to bez wątpienia najmocniejszy punkt tej produkcji, a ogrom prac, jaki włożono w jego dopracowanie i przede wszystkim doskonałe zbalansowanie rozgrywki PvP widać gołym okiem. Na tym polu produkcja Mythic po prostu nie ma sobie równych.

Wypada również wspomnieć o innym, dość nietypowym elemencie Warhammera, który co prawda nie ma praktycznie żadnego wpływu na rozgrywkę, lecz odpowiednio ją umila. Mowa tutaj o wspomnianej wcześniej The Tome of Knowledge, czyli swego rodzaju Księdze Wiedzy, w której zapisane są wszelkie informacje na temat naszego bohatera, czasie gry, pokonanej ilości przeciwników, aktualnie wykonywanych zadaniach czy występującym w grze bestiariuszu. Jest to również mała encyklopedia świata Bojowego Młota, pozwalająca dowiedzieć się czegoś więcej o lokacjach i potworach występujących w grze. Co więcej, w trakcie naszej wędrówki możemy zdobywać dodatkowe punkty doświadczenia dzięki systemowi „achievementów”, czyli osiągnięć, np. odwiedzając nową lokację, bądź też zabijając 25 nietoperzy itp. Pojawiają się również tytuły (niektóre mocno humorystyczne), którymi posługiwać się może nasz bohater, a zdobywamy je w miarę naszych sukcesów lub porażek na polu walki. Jakby nie patrzeć, ciekawy pomysł, choć na rozgrywkę nie ma żadnego wpływu.

Warto również wspomnieć o stronie technicznej gry Warhammer Online. Chyba każdy z Was zgodzi się ze mną, że grafika w grach MMO zwykle schodzi na drugi plan, bowiem nie jest ona aż tak ważna – liczy się przede wszystkim jej styl. O ile w np. World of Warcraft jest on niezwykle bajkowy, poszczególne krainy aż kipią różnorodną ilością barw, o tyle dzieło Mythic jest zdecydowanie bardziej poważne, tak jakby dojrzalsze, a kolory są mocniej stonowane. Wszelkie lokacje występujące w grze mogą się podobać, bowiem widać dbałość o najmniejsze szczegóły – każde drzewo, chata czy mostek nie jest tylko najzwyklejszym obiektem, lecz doskonale pasującym do całości elementem otoczenia. Nieraz nawet zdarzyło mi się przystanąć i podziwiać wspaniałe widoki rozciągające się przed moimi oczyma, co trzeba zaliczyć tej produkcji jak najbardziej na plus. Mógłbym się przyczepić jedynie do wyglądu stolicy Imperium – miasta Altdorf. Pierwsze wrażenie po wejściu do niego było dość kiepskie, gdy moim oczom ukazały się szarobure teksturki nałożone na mocno kanciaste mury zamkowe, choć po pewnym czasie można się było przyzwyczaić. Czasem przydałby się też jakiś filtr graficzny rozmywający obiekty widziane w oddali, dzięki czemu nie musielibyśmy oglądać tych zamglonych, kanciastych brył rodem z produkcji z końca XX wieku. Na szczęście modele postaci i potworów wykonano wzorowo, jedynie animacja czasem nieco szwankuje, a już podskok Łowcy Czarownic, którym miałem przyjemność grać, był co najmniej komiczny. Cieszą za to niskie wymagania sprzętowe, dzięki czemu gra bez problemu powinna się odpalić nawet na 2-3 letnim sprzęcie, choć do swobodnej gry przyda się więcej pamięci RAM i wolnej przestrzeni na dysku (tak w okolicach 15GB). Co prawda jakość grafiki nie umywa się do tej z Age of Conan, lecz widać autorzy gry mieli inne priorytety – chcieli stworzyć niezwykle realistyczny świat fantasy i w stu procentach im się to udało.

W podobnym tonie mogę się wyrazić na temat dźwięków oraz muzyki usłyszanej w tej produkcji. Wszelkie odgłosy walki i używania czarów, uderzenia, okrzyki brzmią jak najbardziej prawidłowo, podobnie jak motywy muzyczne usłyszane w grze. W menu przygrywa klimatyczny kawałek, natomiast w trakcie gry muzyka staje się niemal niesłyszalna, no chyba że tak doskonale współgra z otoczeniem. Lepiej jest podczas potyczek na arenach RvR – wówczas z głośników wydobywają się dynamiczniejsze, wręcz zachęcające nas do walki utwory, których słucha się dobrze, choć wraz z rozpoczęciem batalii jakoś giną w natłoku innych dźwięków.

Warhammer Online: Age of Reckoning to bez wątpienia jeden z najciekawszych przedstawicieli gatunku MMORPG dostępnych obecnie na rynku, a unikalne rozwiązania (m.in. tak rozbudowany tryb PvP) jeszcze bardziej zachęcają do spróbowania swoich sił w świecie gry. W końcu World of Warcraft wyrósł konkurent z prawdziwego zdarzenia, który nie jest jedynie kopią produkcji firmy Blizzard, lecz wprowadza całe multum innowacji, które w dodatku doskonale się sprawdzają. Co prawda wciąż widać mniejsze lub większe niedoróbki, a kilka dość istotnych elementów jest jeszcze niedopracowanych, lecz niemal każdego dnia pojawiają się nowe poprawki łatające kolejne błędy, dzięki czemu widać, że ludziom ze studia EA Mythic zależy na ciągłym poprawianiu i ulepszaniu swojego dzieła. Niektórych może też odstraszyć dość wysoki abonament, który wynosi ponad 100 zł za 60 dni zabawy, jednak w przypadku zakupu tej produkcji pierwsze 30 dni są darmowe, w trakcie których dość łatwo sobie wyrobić zdanie, czy warto wydać więcej pieniędzy na dalszą grę. Ja już podjąłem decyzję – na pewno powrócę do cudownego, niezwykle klimatycznego świata Warhammera, bo jeszcze żadna gra MMORPG nie dała mi tylu emocji, co ten tytuł. Ty też spróbuj, bo naprawdę warto.

Info:

Gatunek:MMORPG
Oficjalna strona gry: http://www.warhammeronline.com/
Producent: EA Mythic
Wydawca: Electronic Arts
Wydawca PL: EA Polska
Cena: 139 zł


Wymagania:Procesor: Pentium 4 2.4 Ghz lub zgodny (2.5 Ghz dla Windows Vista)
Pamięć: 1GB RAM (2GB RAM dla Windows Vista)
Karta grafiki: 128MB RAM GeForce 6600 / Radeon 9800, zgodna z Pixel Shader 2.0
Napęd: DVDROM
Miejsca na HDD: 15GB
System operacyjny: Windows XP/Vista

Składam podziękowania za współpracę firmie EA Polska

Radosław „Basza” Szewczyk

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Świetne wyniki sprzedaży Warhammera Online: Age of Reckoning
  2. Ruszyły zapisy na beta testy gry Warhammer Online
  3. 200000 chętnych na beta testy Warhammer Online
  4. Nieograniczony okres próbny w Warhammer Online
  5. Pierwsze informacje na temat Warhammer 40000 Online


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree