» DeDark | środa, 3-5-2006 4:53 |
|
Punisher jest chyba pierwszym bohaterem amerykańskich komiksów, który nie lata i nie zakłada slipów na spodnie. Rozpoznawany po czarnym płaszczu i czarnej koszulce z charakterystyczną trupią czaszka wymierza sprawiedliwość na ulicach Nowego Yorku. Nie wsadza on ich, bowiem do wiezienia jak pozostali. On robi to, co jest marzeniem nie jednego radykalnego polityka. Eliminuje ich na dobre ze społeczeństwa. Tyle, że przy pomocy ostrza noża, pistoletu i innych narzędzi masowej zagłady. Niczym sędzia Dread egzekwuje prawo na ulicy. Z jedną tylko różnicą, jeśli popełniłeś przestępstwo to Punisher przewiduje dla Ciebie tylko jedną karę… śmierć.
O dziwo to właśnie przestępczy półświatek stworzył swojego pogromcę. Wszyscy, którzy czytują komiksy i chadzają do kina wiedzą zapewne, że to śmierć rodziny Franka Castle z rąk mafii sprawiła, że stał się maszyną do zabijania bez uczuć. Życie ludzkie nie ma teraz dla niego żadnej wartości.
W tym miejscu chciałbym ostrzec czytających moje wypociny, ze gra jest bardzo brutalna. Gdyby tylko stała się bardziej popularna na pewno byłby wokół niej szum porównywalny do zamieszania wokół modu Hot Coffe w GTA: San Andreas. Może się zdarzyć, że będę rozwodził się nad tym jak bardzo podobają mi się przeróżne metody powolnego uśmiercania przeciwników. W sumie jest się czym zachwycać. Gra jest miodna a sceny zadawania śmierci jeszcze bardziej nakręcają klimat. Jednak, jeśli jesteś osobą niezrównoważoną lub nie odróżniasz gry od prawdziwego życia to odpuść sobie. Nie chcę mieć nikogo na sumieniu.
The Punisher rozpoczyna się w sumie w miejscu, na którym powinniśmy znaleźć się na końcu gry. Otóż Frank po wybiciu resztki mafiosów oddaje się w ręce policji. Gra jednak nie kończy się tak od razu. Przenosimy się do pokoju przesłuchań gdzie dwójka policjantów czekając na adwokata Franka robią nieoficjalne przesłuchanie opowiadając przy okazji cała fabułę. Mamy, więc do czynienia ze sprytnym efektem zwanym retrospekcją. Tak, więc trafiamy na sam początek, na którym Punisher rozprawia się z lokalnym dilerem narkotyków. Jest to jednocześnie coś w rodzaju samouczka. Na tym się całe szczęście nasza zabawa w eksterminacje nie skończy. Na naszej liście do odstrzału znajdzie się też samo szefostwo mafii składające się z rodzeństwa i trzęsącej wszystkim mamuśki. Żeby nie było to na nich się nie skończy. Zaręczam, że fabuła się tak rozkręci, że nie obędzie się bez ratowania świata przed zagładą.
Jeśli jeszcze nie spojrzeliście na screeny to mogliście nie wiedzieć, że jest to gra z widokiem zza pleców naszego anty-bohatera. Porównać ją można do Max Payne. Jakby się nad tym zastanowić to gry są uderzająco do siebie podobne. W obu przypadkach mamy do czynienia z wściekłym facetem, który mści się za śmierć rodziny. Nasuwają się jedno spostrzeżenie: czyżby scenarzystom brakowało pomysłów. Z drugiej strony motyw zemsty jest tak mocno zakorzeniony w naszej kulturze, że bez niego wiele produkcji nie może się obejść. Jest to temat, nad którym warto by było się zastanowić. Ale wróćmy do Punishera…
Za produkcję tej gry odpowiedzialni są ludzie z Volition. Mają już wyrobioną markę w świecie gier głównie za sprawą takich gier jak seria Freespace. Drugim istotnym faktem jest to, ze gra była robiona na wiele platform i niestety odbija się to na grafice. Szczerze powiedziawszy nie jest lepsza od tej, jaka zachwycaliśmy się w Max Payne. A to było w… 2001 roku. Czyli kawał czasu temu. Grafika jest jak najbardziej poprawna, lecz odstaje nieco od dzisiejszych standardów. Choć nie samą grafiką człowiek żyje i gra będzie działać również na starszych konfiguracjach.
Jedną z rzeczy, która wynagradza nam braki w grafice jest grywalność. Nie jest to, co prawda gra, przy której trzeba wybitnie wysilić mózgownicę (raczej zakwalifikowałbym ją jako dobry odstresowywacz) to zawiera smaczki, które przykuwają do ekranu. Jednym z takich smaczków jest możliwość przesłuchiwania napotkanych po drodze zbirów. Działa to tak, że podchodzimy do delikwenta i mamy dwie możliwości: szybka śmierć lub złapanie go w uścisk. Szybka śmierć polega na poderżnięciu gardła, odstrzeleniu głowy, skręcaniu karku i innych rzeczy, które kończą żywot przestępcy bardzo szybko i efektownie. Jeśli chodzi o przesłuchanie to tu kryje się cały „bajer”. Gdy złapiemy delikwenta to możemy go użyć jako żywej tarczy lub przesłuchać go. Gdy decydujemy się go przesłuchać to pozostaje nam wybór sposobu. Są cztery: bicie, duszenie, strasznie bronią i glebogryzarka. W czasie gry spotkamy tez specjalne miejsca, w których przesłuchanie różni się od standardowego. W takich miejscach jako narzędzia perswazji można użyć stopnia schodów, wiertarki, krematorium i innych narzędzi codziennego użytku. Takich miejsc jest ponad 100 rodzajów. Warto wspomnieć, ze od większości ludzi strzelających do nas nie dowiemy się niczego. Choć gdy uda nam się ich złamać to pojawia się jakaś strona z komiksu. Niezły efekt. Są ludzie, nad którymi unosi się trupia czaszka. Oni posiadają informacje, które mogą pomóc w przejściu danego etapu. Gdy już dowiemy się, czego chcieliśmy się dowiedzieć w naszych rekach pozostaje decyzja, co z przesłuchiwanym zrobić. Można go wykończyć bezpośrednio po przesłuchaniu lub skorzystać z jego usług jako żywej tarczy. Warto wspomnieć, że jeśli przez określony czas nie uda nam się złamać przesłuchiwanego to niestety może się mu przytrafić cos niemiłego. Po prostu umiera w różnych okolicznościach. W czasie gry pojawiają się także miejsca, w których można dokonać specjalne zabójstwa, lecz jest takich miejsc zdecydowanie mniej.
Tyle o głównej atrakcji gry. Czas przejść do innych równie ciekawych jej elementów. Jest nim chociażby arsenał. Ten jest całkiem spory, od kija bejsbolowego po wyrzutnię rakiet. Do tego każdy rodzaj broni występuje w kilku odmianach. Najlepszy efekt robi jednak możliwość korzystania z dwóch broni na raz. Co prawda pojawiało się to w innych grach, lecz nigdy nie można było korzystać na raz np. z dwóch karabinów czy też dwóch strzelb. Bronią trzymaną w prawej ręce strzelamy przy pomocy prawego przycisku myszki i analogicznie tą trzymaną w lewej ręce. Inna ciekawostką jest szał bitewny. Otóż po wciśnięciu odpowiedniego klawisza, czas zwalnia, kolorki szarzeją a nasz bohater wyciąga noże. Można w ten sposób zarżnąć (dosłownie) całkiem sporą gromadkę. Całe szczęście można to robić przez ograniczony czas.
Jak widać możliwości eksterminacji wroga jest wiele. Nie przypominam sobie innej gry, która w ten sposób podchodziła to tego. Tak… miodnie. Może coś jest nie tak z moją zwichrowaną psychiką, ale naprawdę podobała mi się rozwałka, jaką zaserwowali ludzie z Volition. Nie jest to jednak gra idealna. Jest liniowa, schematyczna i może się znudzić po pewnym czasie. Sam ukończyłem ją dopiero za drugim podejściem. Mimo tego mogę z czystym sumieniem polecić tą grę. Tak miodnej i wciągającej eksterminacji nie znajdziecie nigdzie indziej.

Powiązane:






















Grudzień 5th, 2007 o 19:18
to jest super gra!!!!
Kwiecień 15th, 2008 o 11:34
Przeszłem całą tą gre ;] fajna była ale mi sie znudziła