» DeDark | wtorek, 22-7-2008 0:21

Wydawanie innowacyjnych gier to dość spore ryzyko, dlatego też niewielu wielkich wydawców się tego podejmuje. Jako, że rynek nie znosi próżni, znajdują się odważni mniejsi gracze, którzy dają takim produkcji szansę. Właśnie dzięki takiemu wydawcy do rąk naszych trafiła gra Sins of a Solar Empire. Czym jest ta gra? Wyobraźmy sobie skomplikowaną grę Master of Orion 2, może coś nowszego jak Galactic Civilizations II, tyle, że w konwencji strategii w czasie rzeczywistym rodem powiedzmy z serii Command & Conquer. Dorzućmy do tego mądre głowy z Ironclad Games, którzy wywodzą się ze studia Barking Dog odpowiedzialnego za genialny dodatek Homeworld: Cataclysm. Co nam wychodzi? Gra łącząca sprzeczne gatunki. Recenzja ta dowiedzie, że łączenie wody z ogniem jest możliwe.

Gra z gatunku 4X (expand, explore, exploit i exterminate) w czasie rzeczywistym? Niewiarygodne lecz możliwe co udowadnia gra Sins of a Solar Empire: Grzechy Imperium Słońca. I to w jakim stylu! Panie i Panowie, właśnie powstał nowy gatunek – RT4X! Mamy więc wszystko co można spotkać w strategii z gatunku 4X czyli rozmach, budowa, rozbudowa i zarządzanie planetami, przeczesywanie otchłani kosmosu, oraz potyczki z napotkanymi przeciwnikami. Czyli wszystko to czym powinna zajmować się osoba stojąca na czele wielkiego imperium, które właśnie rozpoczyna podbój kosmosu. Oczywiście z typową dla gatunku plejadą tabeli, wskaźników oraz suwaków do przestawienia. Jak to pogodzić z gatunkiem z którym zdobywamy jeden/dwa surowce a liczy się przede wszystkim akcja i sprawne operowanie myszką. W końcu jest ogromna masa danych do ogarnięcia. Niektórzy nie radzą sobie z grą w turach a co dopiero w czasie rzeczywistym. Niektórzy próbują wykorzystać sztuczną inteligencję do pomocy graczom, co nie zawsze wychodzi na dobre. Inni dokonują cięć, tak by znaleźć kompromis między złożonością gry a prostota obsługi. Ta drogą poszli ludzie z Ironclad Games i wyszło im to całkiem nieźle. Ale po kolei…

Fabuła , w przypadku tej gry, nie jest istotna (co wytłumaczę za momencik) lecz z kronikarskiego obowiązku wypadałoby ją przytoczyć. W odległej przyszłości złota era ludzkiego imperium została brutalnie zakończona przez inwazję obcej rasy – Vasari. Początkowo obce siły wydawały się być niepokonane lecz z biegiem czasu ludzie przejęli inicjatywę i zaczęli wygrywać. Jednak nie był to koniec imperium. Pojawiła się bowiem nowa siła – Advent – dewianci wygnani przed wiekami przez ludzi teraz wracają żądni zemsty. Mamy więc trzy strony konfliktu i w tym momencie w zasadzie można skończyć. W grze nie uświadczymy tradycyjnej kampanii dla pojedynczego gracza. Zamiast tego jest dość spory zbiór pojedynczych misji, w których za każdym razem zaczynamy z jedną planetą, stocznią, i statkami budowniczymi. Szkoda, ponieważ z pewnością kampania z dobrą fabułą wciągałby bardziej niż zestaw luźnych misji. Całe szczęście rozgrywka jest dostatecznie wciągająca i bez tego.

Jak już wspomniałem każdą rozgrywkę rozpoczynamy z jedną planetą gdzieś pośrodku kosmosu. Do innych planet prowadzą jedynie ścieżki fazowe, przez co mapa może przypominać nieco grę planszową. Wokół planety znajdziemy kilka asteroid zapewniających metal i kryształy, będące dwoma spośród trzech surowców dostępnych w grze, Trzecim są pieniądze, które otrzymujemy głównie w postaci podatków. Nie znajdziemy jednak żadnego suwaka regulującego ich wysokość. Jak już pisałem trzeba było coś poświęcić. Tak więc na wielkość dochodów z podatków przekłada się jedynie liczba mieszkańców naszych planet. Innym źródłem dochodów jest handel. Po wynalezieniu odpowiedniej technologii możliwe będzie wybudowanie portów handlowych łączących nasze planety. Gdy zabraknie nam surowców zawsze możemy skorzystać z usług czarnego rynku. Działa on na podobnych zasadach jak prawdziwy rynek i np. wprowadzając na niego za dużo jakiegoś surowca można doprowadzić do jego załamania.

Gdy już zaczniemy zarabiać przyjdzie czas na rozbudowę naszego aspirującego do rangi imperium zlepku planet. Wszystkie budowle budujemy na orbicie planety lecz nie należy się martwić o to, że zrobi się tam zbyt tłoczno. Jesteśmy ograniczeni wydolnością logistyczną (a każda budowa wyczerpuje jej zapas), tak więc trzeba rozłożyć zabudowę na kilka planet. A jest co budować. Najczęściej stawiać będziecie laboratoria bowiem niektóre technologie można odkrywać dopiero gdy się dysponuje odpowiednią ilością laboratoriów cywilnych bądź wojskowych. Oprócz tego są stocznie, budowle obronne, porty, itp. To wszystko powstaje na orbicie. Planety rozwijamy jedynie inwestując w infrastrukturę cywilną (wielkość populacji, która przekłada się na wpływy z podatków), obiekty bezpieczeństwa (broniące przed nadmiernymi stratami przy bombardowaniu planety), badanie planety (pozwala odkryć artefakty dając dodatkowe korzyści), wydajność logistyczną (pozwalającą budować większa ilość konstrukcji cywilnych) oraz wydajność taktyczną (pozwalającą budować większą ilość budowli wojskowych).

Nie mogło zabraknąć również drzewka rozwoju technologicznego. Nie jest ono tak bardzo rozbudowane jak w przypadku chociażby Galactic Civilizations II, lecz każda ze stron konfliktu posiada własne drzewko z różnymi technologiami. Jako, że sztuczna inteligencja nie ma wobec graczy taryfy ulgowej, trzeba roztropnie wybierać w co inwestować. Ułatwieniem może być fakt, że już zanim ukończona zostanie budowa laboratorium można planować badania na tyle na ile wystarczy surowców. Podobnie sprawa ma się w przypadku budowy floty. Każda ze stron konfliktu posiada inaczej wyglądające statki kosmiczne lecz w zasadzie wszystkie mają takie same rodzaje statków. Oprócz korwet i krążowników dostępne są również statki liniowe. Wielkie, drogie statki, które wraz z kolejnymi potyczkami zdobywają doświadczenie a wraz z nim nowe zdolności pomagające w walce. Oprócz tego na każdym statku liniowym stacjonuje przynajmniej jedna eskadra myśliwców lub bombowców. Statki można łączyć we floty. Ułatwia to sterowanie całymi chmarami statków. A tych nie zabraknie bowiem nie ma ograniczenia ilości statków biorących udział w potyczkach. Jesteśmy ograniczeni jedynie punktami logistyki. Sporym ułatwieniem jest fakt, że każdy statek, który wejdzie na orbitę na której znajduje się nasza flota automatycznie do niej dołączy. W takiej grze nie mogło zabraknąć dyplomacji. Jest ona dość rozbudowana lecz zwykle wygląda to tak, że czekamy na inicjatywę strony kierowanej przez komputer. A spełnianie jego zachcianek prowadzi do chwilowej poprawy stosunków.

Jedną z rzeczy za które będę bił pokłony przed twórcami gry, to sposób w jaki pogodzono złożoność strategii z gatunku 4X z prostotą „międzymordzia”. Ciężko jest sobie wyobrazić zarządzanie imperium rozciągniętym na kilka układów gwiezdnych, z walkami na wielu frontach, z plączącymi się pod nogami piratami, w czasie rzeczywistym. Przydatną rzeczą jest lista planet po lewej stronie ekranu. Przy każdej wymienionej planecie pokazana są symbole budynków i statków kosmicznych stacjonujących na orbicie. Kolejną ciekawą funkcją jest zoom pozwalający na zmianę widoku od zbliżenia planety czy tez statku aż po widok na całe układy gwiezdne. Nie jest to jednak zwyczajny zoom. Otóż zbliżenie następuje w miejscu w którym aktualnie znajduje się kursor przez co przejścia są płynne i od razu widzimy to co chcieliśmy zobaczyć.

Graficznie Grzechy Imperium Słońca nie odstępują od poziomu, do którego przyzwyczaił nas Homeworld. Szkoda jedynie, że bitwy nie wyglądają równie widowiskowo jak w tamtej grze. Tam eskadry kluczyły, zmieniać można było formacje bojowe. Tutaj statki staja naprzeciwko siebie i strzelają dopóki po stronie przeciwnej wszyscy nie zostaną zniszczeni. Całkowity brak finezji. Ciekawie przedstawia się podróżowanie pomiędzy planetami. Statki wchodzą w tunele podprzestrzenne i efektownie przemieszczają się. Przy tym rzeczywiste wymagania sprzętowe są odrobinę niższe od tych, które znajdziecie na pudełku. Od strony do dźwiekowej przeważają podniosłe melodie, które z biegiem czasu mogą zacząć negatywnie oddziaływać na nerwy. Całe szczęście muzyka zmienia się wraz z rozwojem sytuacji więc na nudę nie można narzekać.

Polska wersja językowa oferuje polonizacje kinową – czyli z polskimi napisami. Lokalizacja powstała przy pomocy użytkowników portalu civ.org.pl. Co ciekawe prace nad nią rozpoczęto jeszcze zanim wiadome stało się, że gra zawita do Polski dzięki Nicolas Games. Jedyną wada polskiej wersji stwierdzoną przeze mnie, jest fakt że po instalacji łatki z numerkiem 1.05 gra straciła całą oprawę dźwiękową – czyli muzykę i odgłosy wydawane przez statki. Najwidoczniej trzeba będzie poczekać na patche dedykowane wersji polskiej.

Podsumowując. Mamy do czynienia z gra wybitną w niemal idealny sposób łączący rzeczy, które wydawałoby się nie w sposób pogodzić – rozbudowane możliwości rozgrywki oferowane graczom z prostotą i intuicyjnością rozgrywki. Sami zobaczyć, że po chwili będziecie czuć się w grze bardzo dobrze. Jeśli wymagająca sztuczna inteligencja okaże się dla was niewystarczającym wyzwaniem zawsze można się zmierzyć z żywym przeciwnikiem. Polecam gorąco grę Sins of a Solar Empire: Grzechy imperium Słońca. Pomimo tego, iż gra oferuje nieco wolniejszą rozgrywkę niż inni przedstawiciele gatunku RTS wciąga na długie godziny.

Info:

Gatunek: strategia
Oficjalna strona gry: www.sinsofasolarempire.com
Producent: Ironclad Games
Wydawca: Stardock
Wydawca PL: Nicolas Games
Cena: 79,99 zł




Wymagania:
Procesor: 1.8 GHz
Pamięć: 512 MB RAM (1 GB dla Windows Vista)
Karta grafiki: z obsługą DirectX 9.0c i 128 MB pamięci (Radeon 9600 / GeForce FX 6600 lub nowsza)
Napęd: DVD
Miejsca na HDD: 3 GB
System operacyjny: Windows XP SP2 / Windows Vista

Składam podziękowania za współpracę firmie Nicolas Games

Marcin “joszko” Brzeski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Sins of a Solar Empire: Grzechy Imperium Słońca już dzisiaj w sprzedaży!
  2. Sins of a Solar Empire doczeka się serii mini-dodatków
  3. Sins of a Solar Empire
  4. Nowa data premiery Sins of a Solar Empire
  5. Demo Sins of a Solar Empire


Voodoo Guild on Facebook


« »

1 komentarz do “Sins of a Solar Empire: Grzechy Imperium Słońca”

  1. Sins of a Solar Empire: Grzechy Imperium Słońca | joszkolandia napisał:

    [...] Ciąg dalszy recenzji na łamach serwisu Voodoo Guild. [...]

Zostaw komentarz