» DeDark | sobota, 12-7-2008 0:01

Tworzenie rozszerzenia dla popularnej gry to trudna rzecz. Trzeba dać graczom wystarczająco dużo w stosunku do ceny, tak by nasycić ich nienasycony apetyt po ukończeniu gry. Wielu ma z tym problemy. Historia zna takie przypadki. Lecz w przypadku gdy mamy do czynienia z rozszerzeniem oferującym niesamowity przedział czasowy, oraz nowy tryb rozgrywki, nie powinno być z tym problemów. Czyżby? Przekonajmy się…

Wszyscy chyba wiedzą jakie wydarzenia opisywała gra Command & Conquer 3. Wybuch trzeciej wojny o Tyberium, inwazja obcych i walka z nimi. Gniew Kane’a ma za zadanie wytłumaczyć pewne niuanse i niewytłumaczone wydarzenia z podstawowej wersji gry. Zaczynamy tuz po zakończeniu drugiej wojny o tyberium w Tiberian Sun: Firestorm, kiedy to NOD po „śmierci” Kane’a podzieliło się na zwalczające się frakcje. Niestety dostępna jest tylko jedna kampania, w której kierujemy siłami wyznawców Kane’a. Na szczęście fabuła jest wciągająca. Przyłapałem siebie nawet na tym, że grałem jedynie po to by sprawdzić jak rozwinie się fabuła. Wydaje mi się, że jest to głównie zasługa filmów między misjami, w których oprócz dobrze nam znanego Joseph D. Kucana, który tradycyjnie już wcielił się w Kane’a pojawi się także Carl Lumby (Brat Marcion, lider Czarnej Dłoni) i piękna Natasha Henstridge (wierna wyznawczyni Kane’a, która będzie informować nas o wytycznych kolejnych misji). Pojawi się także stary znajomy z drugiej wojny o tyberium – Cabal, który tym razem przyjmie nieco inną formę. Gra aktorska nie powala lecz skutecznie buduje nastrój. Jako, ze mamy do czynienia z grą, która tłumaczy różne wątki porozrzucane na ogromnej przestrzeni czasowej to osoby, które nie miały do czynienia z wcześniejszymi grami z pod znaku Command & Conquer mogą czasami nie wiedzieć o co chodzi. Natomiast fani serii znajdą wiele smaczków uatrakcyjniających rozgrywkę.

Jedną z głównych nowości jest podział każdej ze stron konfliktu na dwie frakcje. Każda z nich specjalizuje się w innej dziedzinie i dysponuje unikalnymi jednostkami. Tak więc GDI podzielony został na Stalowe Szpony i ZOCOM. Pierwsi to frakcja nastawiona jest na brutalna siłę a ich jednostki przypominają to co mogliśmy zobaczyć w drugiej odsłonie serii Command & Conquer. ZOCOM to oddział, którego jednostki mogą wytrzymać długotrwałe oddziaływanie tyberium. Są otwarci na nowe technologie a ich jednostki korzystają z technologii dźwiękowych. Jeśli chodzi o NOD to oni podzielili się na Czarną Dłoń (która korzysta z technologii opartych na „oczyszczającym” ogniu odrzucając przy tym partyzanckie podejście do walki) i Wybranych Kane’a, których siły opierają się na cyborgach. Co do przybyszów z kosmosu to można ich rozróżnić na Żniwiarzy-17 i Podrózników-59. Pierwsi specjalizują się w kontroli umysłu a drudzy w teleportacji.

Wraz podziałem na frakcje przybyło 27 nowych jednostek. Część z nich wygląda ciekawie, z możliwości pozostałych z pewnością nigdy nie skorzystacie – np. ze żniwiarek potrafiących przewozić piechotę. A dodanie pistoletu inżynierowi to zmiana jedynie kosmetyczna. Innymi jednostkami, których z których możliwości nie będziecie zbyt często korzystać są jednostki epickie. Są to wielkie machiny bojowe, po jednej dla każdej ze stron konfliktu. GDI otrzymało potężny czołg MARV (Mammoth Armed Reclamation Vehicle) z trzy lufowym działem, który potrafi zbierać surowce po prostu przejeżdżając przez pole tyberium. NOD otrzymało Odkupiciela, potężnego robota na trzech nogach. Może zostać ulepszony poprzez umieszczenie w nim dwóch jednostek piechoty. Inżynier sprawi, że pasek zdrowia jednostki będzie się regenerował, zwykła piechota doda działko a ta wyposażona w wyrzutnie rakiet dodadzą je także do Odkupiciela. Jeśli chodzi o Scrin to ich asem w rękawie ma być pająko-podobna maszyna krocząca strzelająca plazmą. W jej przypadku również można umieścić na niej piechotę w celu ulepszeń lub dodania nowych broni. Brzmi wspaniale więc dlaczego nie będziemy z często nich korzystać? Po pierwsze są drogie. Po drugie ich produkcja wymaga specjalnego budynku, który dostępny staje się po całkowitym rozbudowaniu bazy. Dodatkowo jednostki te są powolne i nie dysponują wcale aż tak wielką siła ognia by mogły przesądzić o wyniku potyczki. Są za to bardzo wytrzymałe. Po prostu nie odnosi się wrażenia, że cały wysiłek włożony w budowę epickiej jednostki jest tego wart.

Inną wizytówką rozszerzenia jest tryb globalnego podboju, który znamy chociażby z dwóch ostatnich dodatków do gry Warhammer 40000: Dawn of War. Jednakże nie jest to wierna kopia. Tam świat podzielony był na sektory, w tym przypadku nie ma sztywnego podziału ziemi – o wszystkim decydują bazy, które można budować na całym globie. Mają one określony zasięg (zwiększający się wraz z rozwojem bazy). W ich zasięgu mogą się znaleźć miasta, które są źródłami surowców. Każda frakcja inaczej wpływa na znajdujące się w jej zasięgu miasta. GDI pomaga zwiększać poziom populacji miasta i zmniejsza stan niepokoju. Im większe miasta tym więcej surowców generują. Dla odmiany NOD zwiększa poziom niepokoju w miastach, przez co dostaje więcej pieniędzy. Co do Scrin to ich zasób gotówki zwiększa się za każdym razem gdy zmniejszy się poziom populacji miasta. Bazy oprócz stref pływu tworzą jednostki a także są miejscem gdzie można wybudować broń masowego rażenia takie jak Ion Cannon czy też bomba atomowa, które można użyć na mapie strategicznej. Tutaj rozgrywka odbywa się w turach – natomiast poszczególne potyczki tradycyjnie w czasie rzeczywistym. Tryb globalnego podboju wymaga nieco więcej wysiłku intelektualnego niż konkurencyjne rozwiązania bowiem trzeba brać pod uwagę wiele różnych czynników. Przez co nie staje się jedynie serią pojedynczych potyczek.

Jeśli chodzi o oprawę audio-wizualną to ta oferowana przez Gniew Kane’a nie odbiega od tego do czego przyzwyczaiła nas podstawowa wersja gry. Ciężko byłoby zepsuć to czego tam dokonano. Walki to nadal piękna gra wszystkich kolorów tęczy a muzyka skutecznie zagrzewa do walki. Jedyne co mnie irytowało to fakt, że zniszczone budynki rozpadały się dopiero gdy wchodziły w pole widzenia jednostek.
Gra jest spolszczona w wersji kinowej. Spolszczenie jest poprawne choć znalazłem kilka kwiatków. Przykład – słowo intelligence przetłumaczono dosłownie na inteligencję choć w tym przypadku chodziło o wywiad. Poza tym nadal jesteśmy nazywani komendantem… Na całe szczęście nie wpływa to na rozgrywkę.
Podsumowując. Command & Conquer 3: Gniew Kane’a to bardzo udany dodatek. Twórcom udało się dopasować zawartość do ceny. Choć jak wiadomo nie ma rzeczy idealnych. Fani z pewnością nie będą zawiedzieni. Pozostała część społeczeństwa przed grą powinna podszkolić się z alternatywnej historii ziemi. Jednak jeśli lubisz styl rozgrywki jaki reprezentuje sobą seria Command & Conquer to nie będziesz zawiedziony. Jest jeszcze jeden powód by kupić ten dodatek. W pudełku znajdziecie klucz do beta testów gry Red Alert 3.

Info:

Gatunek: RTS
Oficjalna strona gry: www.commandandconquer.com
Producent: EA Games
Wydawca: Electronic Arts
Wydawca PL: Electronic Arts Polska
Cena: 79,90 zł




Wymagania:
Procesor: 2 GHz (Windows XP)/2,2 GHz (Vista)
Pamięć: 512 MB (Windows XP)/1 GB (Vista)
Karta grafiki: Geforce 4 (GeForce 4MX nie jest obsługiwany)
lub Radeon 8500 (karty Radeon 9200 i 9250 PCI nie są obsługiwane)
Napęd: DVD x8
Miejsca na HDD: 6 GB
System operacyjny: Windows XP/Vista

Składam podziękowania za współpracę firmie Electronic Arts Polska

Marcin „joszko” Brzeski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Przygotuj się na gniew Kane’a w pierwszym dodatku do gry Command & Conquer 3
  2. Command & Conquer 3: Gniew Kane’a w sklepach!
  3. Turniej on-line w grę Command & ConquerTM 3: Gniew Kane’a
  4. Gwiazdy Hollywood wystąpią w oficjalnym dodatku do Command & Conquer 3: Wojny o tyberium
  5. Command & Conquer: Tiberian Sun dostępny za darmo


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz