» joszko | wtorek, 4-4-2006 14:02

kott2.jpg

Ciach! Miecz przeszywa ciało bestii… Ciach! Drugi potwór pada… Ciach! I jeszcze jeden… Czego to się nie robi dla ratowania świata…

W tym miejscu mógłbym zakończyć już pisanie recenzji. Te kilka słów powyżej zawierają w sobie całą kwintesencję tej gry. Jednak świadomy zadania, jakie przede mną postawiono będę kontynuować ku chwale… czegoś tam.

Głównym bohaterem gry jest rycerz Paul de Raque. W zasadzie jest to rycerz zakonny, który w poprzedniej części gry uratował świat przed inwazją mocy piekielnych. Potem został wielkim mistrzem zakonu Templariuszy. Setki rycerzy czekało na jego rozkazy a on znów musi ratować świat. Ale dlaczego sam? Tego się nie dowiemy. W każdym bądź razie nasz bohater zaczął miewać wizje o końcu świata. Całe szczęście w tych wizjach ukazało mu się rozwiązanie problemu. Są nim trzy artefakty, które pomogą zlokalizować i zamknąć wrota piekieł.Na samym początku mamy wybór, od którego artefaktu zaczniemy. To ma być dowodem na nieliniowość fabuły, którą chwalą się autorzy. Możemy wybrać kolejność wykonywania misji i… to wszystko. Do wyboru mamy rzymskie miasto ogarnięte zarazą (na mapie świata mieści się mniej więcej na wysokości Londynu), saraceńskie miasto portowe, w którym pojawiły się dziwne stwory wychodzące z kanałów po zmroku oraz piracką mieścinę będącą pod oblężeniem. O ile jestem w stanie wyobrazić sobie obecność rycerza zakonnego w saraceńskim mieście i u piratów, to w ogóle nie mogę pojąć, co średniowieczny rycerz robi w rzymskim mieście gdzie wszystko wygląda jak za czasów Cezara. Cóż… najwyraźniej oddawanie prawdy historycznej nie było głównym zamierzeniem twórców. Ale mniejsza z tym…Jak na porządną recenzje przystało nadszedł czas na opisanie wrażeń wizualnych. Cóż… nie zostałem zaskoczony. Ani pozytywnie ani negatywnie. Grafika nie wybija się ponad przeciętną. Wnioskuję, że to dlatego, iż gra została wydana na kilka platform. Nie powiem, niektóre lokacje wyglądają całkiem ładnie. Tego samego nie można powiedzieć o modelach postaci, które są kanciaste jakby były z gry, co najmniej o kilka lat starszej. Czyżby graficy przespali znaczny okres czasu? Choć trzeba przyznać, że animacja naszego bohatera jest całkiem dobra. Jego sposób poruszania zależy od broni, którą trzyma w ręce. Ze stroną dźwiękową gry jest już lepiej. Miasto rzymskie jest pełne płaczu, bijących dzwonów i smutnej muzyki w tle. Miasto saraceńskie jest pełne życia a piracka mieścina pełna odgłosów bitew. Jeśli chodzi o muzykę, to nie ma zbyt wiele motywów i z czasem może ona zacząć działać na nerwy. Zwłaszcza w rzymskim mieście gdzie wciąż słychać jeden utwór.

Najciekawsze jest to, że Czas Demonów aspiruje do miana gry RPG. Owszem, w trakcie gry zdobywamy doświadczenie. Za zdobyte punkty doświadczenia możemy usprawnić naszą maszynkę do zabijania, nauczyć się nowych czarów czy też ciosów. Są też questy. Ich liczba jest jednak żenująco niska. Nieciekawie rozwiązano też element rozmowy z napotkanymi postaciami. Otóż słyszymy tylko pierwsze zdanie zaś resztę musimy sobie doczytać. Przy czym postacie w czasie rozmowy wymachują rękami jak w jakimś marnym teledysku hip-hopowym. Można również handlować. Choć zwykle ogranicza się to do kupowania bełtów do kuszy. Resztę znajdziemy w czasie gry w stojących tu i ówdzie skrzyniach bądź przy pokonanych wrogach.

Jeśli chodzi o narzędzia zbrodni to jest ich niewiele i nie odstają od tego, do czego przyzwyczaiły nas tego typu gry. Są miecze, topory, młoty oraz kusza do eksterminacji na odległość. Walka polega głównie na rytmicznym naciskaniu klawiszy odpowiedzialnych za zadanie ciosu mieczem. Skoro jesteśmy już przy walce to wypadałoby wspomnieć o sterowaniu. Standardowo postacią kierujemy klawiszami WSAD a resztę poleceń wydajemy przy pomocy klawiatury numerycznej. Cóż, konsolowy rodowód znów daje się we znaki. Całe szczęście można zmienić ustawienia klawiatury lub po prostu podłączyć pada.

Przeczytawszy to, co napisałem do tej pory doszedłem do wniosku, że za dużo pozytywnych stron gry nie znalazłem. Żeby było ciekawiej ten akapit zamierzam przeznaczyć na podsumowanie wad i braków. Największym brakiem moim zdaniem jest niewykorzystany potencjał gry oraz to, że jest po prostu krótka. Jeśli się dobrze przyłożyć to można ją ukończyć w pół dnia. Nie wiadomo, czego zabrakło, czasu, pieniędzy a może pomysłu. O dziwo są też w tej grze rzeczy śmieszne. Takie jak np. tryb multiplayer. Teoretycznie jest możliwość pogrania sobie z 8 osobami na raz. Teoretycznie, bo… brak serwerów. Co prawda można samemu takowy założyć, ale o ile nie poinformujemy o tym jakiegoś znajomego to nikt się do nas nie dołączy.

Czas na podsumowanie. Czy warto kupować Knights of the Temple 2? Może i by było warto gdyby nie cena. 100 zł za grę, którą można ukończyć w pół dnia i która gwarantuje poczucie niedosytu to chyba trochę za dużo. Szkoda, że jej autorzy się nie wykazali, bowiem gra ma potencjał. Gdyby troszkę bardziej się wysilili ocena byłaby wyższa. A tak jest jak każdy widzi…

 

 

 

 

 


Info:

Gatunek: TPP
Producent: Cauldron
Wydawca: Playlogic
Wydawca PL: Cenega
Cena: 99 zł
Ceneo

Wymagania:
Procesor: Pentium 4 1,5 GHz lub odpowiednik
Pamięć: 256MB RAM
Karta grafiki: ATI Radeon 8500/Geforce 3 z 64 MB
(karty GF4 MX nie są obsługiwane)
Napęd: DVD-ROM x2
Miejsca na HDD: 2,2GB

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland
joszko
Podziel siÄ™ z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

PowiÄ…zane:

  1. The Sims 2: Czas Wolny już w sklepach!
  2. Knights of the Force nadchodzi?
  3. Knights of the Old Republic Online – przecieki
  4. Zapewnij swoim Simom rozrywkÄ™ w The Sims 2 Czas Wolny!
  5. Knights of the Force – do 3 razy sztuka?


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz