» DeDark | poniedziałek, 31-12-2007 4:29

Na początku ostrzeżenie dla nie wprawionych w bojach wyszukiwania gier dla siebie (ewentualnie innych), oraz dla osób nieuważnych. Nie wiem do której kategorii zaliczyłbym się ja, ale to nie jest temat, który mam zamiar poruszyć. Chodzi mi mianowicie o to, że gra UFO: Extraterrestrials może wydać się kolejną grą ze znanej i lubianej serii UFO made by Altar Interactive. Nic bardziej mylnego. Okazuje się bowiem, że to co kryje się w tajemniczym DVD-boxie to zupełnie inna produkcja, niźli zdawało mi się na początku. Oto bowiem na pudełku widnieje logo Chaos Concepts, którzy do tej pory stworzyli takie głośne tytuły, jak… nie… nie stworzyli do tej pory głośnych tytułów. Zabrzmiało to złowieszczo. A niestety jesteśmy dopiero na początku.

Zastanawiający może być już sam fakt wydania takiego tytułu, podczas rządów gry spod klawiatur konkurencyjnego studia. Tutaj dochodzimy jednak do serca myśli (khe?) programistycznej twórców. W każdej niemal wypowiedzi dotyczącej opisywanego tytułu odnoszą się oni do początków całej serii, czyli do… i tak byście nie pamiętali, wszak było to ponad 10 lat temu. W każdym bądź razie UFO: Extraterrestrials to jakoby remake stareńkiego Enemy Unknown, czy gier sygnowanych tytułem X-Com. Dokładności brak.

Od samego początku zastanawiałem się więc jak tę grę traktować. Ocenianie jej, jak każdego innego tytułu, które dane mi recenzować byłoby co najmniej krzywdzące dla nowego-starego UFO. Pominę już fakt, że polski wydawca wypuścił grę na nasz rynek po niemal dwóch latach od ogólnoświatowej premiery. Ta gra jest po prostu archaicznym artefaktem, który ktoś przeniósł w czasie, nie o dwa, ale o dwanaście lat i pokazuje ludziom, jako dowód na ewolucje, której nomen-omen w Extraterrestrials jest jak na lekarstwo. Więc, czy należy traktować niniejszą produkcję, jako remake, grę dla starych hardcore’owców, którzy wciąż trzymają w domach Amigi, Commodory i inne tego typu relikty przeszłości? W tym wypadku też bym się z taką opinią wstrzymał. Czym więc UFO: Extraterrestrials jest? Kompromisem pomiędzy starym a nowym, co spowodowało ogromne rozdarcia na całej linii produktu, który jest po prostu nierówny, niedokładny i niekonsekwentny. Ale zacznijmy od początku.

Na początku było intro – dość topornie wykonane i lichej jakości. Co więcej jest ono strasznie ubogie w informacje, nie buduje żadnego klimatu, ani w żaden sposób nie zagłębia graczy w wir fabuły. Cała animacja wprowadzająca sprowadza się do ukazania, jak pewien patrol astronautów (bądź kosmonautów – wersja dla lewicowych) napotyka na dziwny obiekt, który okazuje się obiektem niezidentyfikowanym a na domiar złego jeszcze latającym. Kilka wystrzałów i wybuchów później okazało się, że owe latające spodki w liczbie niemalże setki planują małą inwazję na Esperanzę – planetę zasiedloną przez ludzi w roku 2020, pięć lat przed opisywanymi wydarzeniami. Co więcej – jak wynika ze wstępnej analizy, do której posłużyły głównie rakiety i pociski implozyjne – pojazdy obcych są niemal niezniszczalne. I weź tu z takimi walcz.

W tym właśnie momencie zaczyna się właściwa rozgrywka – nie ma wyboru kampanii, map, czy strony konfliktu. Wszystko zaczyna się tak samo – ta sama planeta, te same fundusze, te same jednostki i ten sam brak jakiegokolwiek samouczka. Nie wiem, kto wpadł na tak „wspaniały” pomysł, żeby nie umieścić w grze żadnego tutoriala. W zamian za to mamy jedynie 30 stron instrukcji, którą składał chyba ktoś pijany, bo układ rozdziałów wyjaśniających poszczególne aspekty jest nielogiczny i niewygodny do korzystania. Rzucanie nas od początku rozgrywki na głęboką wodę na pewno może zniechęcić graczy, którzy pierwszy raz spotykają się z grą z rodziny UFO i X-Com. Pozostaje więc uczyć się na własnych błędach i starać się zrozumieć prawa rządzące tą produkcją. Nie są one zbyt skomplikowane, ale czasami są na tyle nielogiczne, bądź naciągane, że trzeba się do nich po prostu przyzwyczaić. Chciałbym móc napisać, że zapoznanie z grą ułatwia prosty interface, ale nie jest on o tyle prosty, co prostacki. Jak dojść do poniektórych opcji musimy się domyślić, ale na końcu okaże się, że było to naprawdę pod ręką. Pora jednak przejść do samej rozgrywki.

Co więc tu mamy? Należałoby zacząć od tego, że cała gra UFO: Extraterrestrials podzielona jest jakoby na trzy etapy. Pierwszy z nich to budowa i rozbudowa baz. Z początku będzie to jedna baza, później będziemy mogli wybudować następne. Z tego poziomu możemy także przeprowadzać badania nad nowymi technologiami, kupować i wyposażać statki, oraz czołgi a także przejrzeć dostępne nam jednostki piechoty. W bazie znajdują się też ważne budynki. Jest ich raptem kilka, ale każda baza ma ograniczoną ilość miejsc na budowę co wymusza na graczu kombinowanie. Na szczęście później można poszczególne elementy sprzedać, gdy nie będą już potrzebne (np. laboratoria, gdy wszystkie technologie zostaną przez nas odkryte/opracowane). Drugim etapem jest śledzenie ruchów obcych statków z widokiem na całą planetę. Podzielona ona została przez twórców na poszczególne „dzielnice”, podobnie jak to miało miejsce na przykład w grach z serii Total War. Gdy jakiś latający spodek znajdzie się w zasięgu naszych radarów wystarczy wysłać przeciw niemu kilka myśliwców, by go strącić a w miejsce lądowania wysłać grupę uderzeniową, która zadepcze kosmiczne ścierwo na powierzchni Esperanzy. I tu zaczyna się faza trzecia – najważniejsza, najtrudniejsza i… najbrzydsza.

Nie da się ukryć. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy i skutecznie (i po raz kolejny) odrzuca od tej gry jest jej oprawa podczas misji taktycznych, które – jako esencja gry – powinny być przygotowane najbardziej pieczołowicie. Ta gra jest brzydka. Śmiem twierdzić, że wygląda co najwyżej tak samo jak takie produkcje, jak Jagged Alliance 2 (1999), czy Fallout (1997). To, że mamy do czynienia z grą współczesną przypomina nam tylko opcja ustawienia rozdzielczości, która nie kończy się (jak w przypadku wspomnianych gier) na 800×600 pikseli. Nie jestem w stanie swoim małym rozumkiem ogarnąć, jak ktokolwiek śmiał wypuścić tak wyglądającą grę w czasach, gdy ludzie zagrywają się produkcjami pokroju Company of Heroes. Niektórzy twierdzą, że oprawa graficzna o grze nie stanowi, ale kiedy widzę, że w UFO: Extraterrestrials KAŻDA jednostka wygląda identycznie, modeli obcych jest góra pięć a wszystkie są sztywne jak palmy latem, to tracę wiarę w ludzi. Tym bardziej, że widziałem serwisy internetowe, w których tę grę oceniano na… 10/10. Makabra. Odejdźmy jednak na chwilę od spraw estetycznych i przejdźmy do serca gry – misji taktycznych. Polegają one zawsze na wyczyszczeniu mapy z kosmicznego plugastwa z jak najmniejszymi stratami własnymi. Autorzy postarali się o ładne okienko podsumowujące cały „wypad” i nagradzanie najlepszych jednostek punktami doświadczenia. Te wkrótce zaowocują, niczym w rodowitej grze Role Playing, awansem na kolejny poziom. Jako, że każda z jednostek rozpisana jest kilkoma cechami zdobywanie doświadczenia ma znaczący wpływ na jej przydatność bojową. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że każda z jednostek, które wyślemy na misję jest… ekhem… nieśmiertelna. Sensu w tym zero. Nie ważne więc, czy nasz wojak po prostu zostanie przyduszony gazem, czy trafiony pociskiem burzącym i przejechany przez czołg, ten zawsze przeżyje. Wystarczy, że znajdzie się jedna osoba na nogach, która będzie w stanie wsiąść do statku i przetransportować wszystkich do szpitala.

Frustrację budzi natomiast sam poziom trudności gry. Wyjście z misji bez żadnych strat jest teoretycznie niemożliwe. Co gorsza byle dwa trafienia sprawiają, że nasz wojak pada na ziemie a jedno nawet draśnięcie powoduje u niego makabryczny spadek percepcji, który graniczy chyba z utratą wzroku. Cała walka odbywa się w trybie turowym. Powinniśmy więc mieć jako-takie szanse z najczęściej przeważającymi siłami wroga, ale ze wspomnianych wyżej przyczyn tak nie jest. Dziwi także fakt, że w trybie turowym poruszamy jednostkami także, gdy nie walczymy z przeciwnikiem. Można dostać nerwicy chcąc przejść cała mapę, gdzie znajduje się wróg nasz straszny i paskudny, poruszając się co kilka kroków i co pewien czas oglądając planszę informującą, że trwa tura przeciwnika.

Mimo, że miejsca awaryjnych lądować obcych zdają się być losowe, to rodzaje map, na których przyjdzie nam się zmagać jest zaledwie kilka i różnią się one najczęściej rozmieszczeniem drzewek, czy budynków. Wtórność jest niestety największą bolączką całej tej gry. Wraz z upływem czasu nie zaskakuje ona niemal niczym nowym a wszystko co ma nam do zaoferowania pokazuje już od pierwszych minut. Sprawia to, że gracz nie ma zupełnie motywacji do dalszej gry i odchodzi. Jeżeli miałbym szukać na siłę, co w tej grze jest atutem to wskazałbym jej nieskomplikowaną budowę, która sprawia, że grę można sobie włączyć na pół godzinki i odejść. Brak jakiejkolwiek linii fabularnej, czy zwrotów akcji powoduje jednak, że wszystkie te „pół godzinki” są niemalże identyczne.

Cóż więc mogę o grze napisać w podsumowaniu? Brzydka, wtórna, nielogiczna, nudna, prostacka i z makabrycznym poziomem trudności. Dla starych hardcore’owców, którzy wciąż trzymają w domach Amigi, Commodory i inne tego typu relikty przeszłości. Dla nich ocena może być o trzy, czy cztery oczka wyższa. Dla wszystkich innych – pięć. Amen.

Info:

Gatunek: Strategia
Oficjalna strona gry: http://www.ufo-extraterrestrials.com/
Producent: Chaos Concept
Wydawca: Tri Synergy
Wydawca PL: Cenega
Cena: 49,90zł


Wymagania:
Procesor: Pentium III lub lepszy
Pamięć: 256MB RAM
Karta grafiki: 128 MB
Napęd: DVD
Miejsca na HDD: 2,6GB
System operacyjny: Windows 200/XP/Vista

Składam podziękowania za współpracę firmieCenega Poland

Bartłomiej „SerafiN” Sieja

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. UFO: Extraterrestrials – oficjalny film z działań globalnych – poznaj old-school’owy klimat UFO!
  2. UFO: Extraterrestrials – polska premiera we wrześniu
  3. Demo UFO: Afterlight
  4. Komiks będący prequelem gry UFO: Decydujące Starcie dostępny za darmo
  5. UFO: Trylogia – kolekcjonerskie wydanie już w sprzedaży!


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz