» DeDark | sobota, 1-9-2007 20:55

Na ziemi trwa wojna. Stwierdzenie mało odkrywcze lecz tym razem chodzi o dość niezwykłe strony konfliktu. Ich cel: standardowy – totalna dominacja na wszystkich frontach. Jednak ta konfrontacja w przeciwieństwie do wielu obecnych konfliktów nie dotyczy, ropy, wody, złota ani żadnego innego surowca. Nie jest też związana z konfliktami etnicznymi. Może bardziej z wiarą. To może zacznijmy tak: czy wierzysz w niebo i piekło?

Nie bójcie się. Nie będę przeprowadzał tutaj żadnych rozważań teologicznych, Skupię się na faktach. A faktem jest, że na moim biurku wylądowało pudełko z grą Infernal. Zabierając się za tego polskiego shootera na początku w myślach wyliczałem nieudane polskie gry, w większości niskobudżetowe produkcje, które można znaleźć w kioskach. Twórcy takich gier bardziej stawiają na masową produkcję niż na dopieszczanie każdego „dzieła”. Ale wróćmy do tematu…

Tak więc mamy siły specjalne nieba – EtherLight. Chcą naszego zbawienia i zrobią wszystko by agenci drugiej strony czyli piekła (agencja zwąca się Abyss) nie sprowadziła nas szarych zjadaczy chleba na manowce. Zapomnijcie jednak o historiach w których niebo i piekło walczy ze sobą subtelnie za pomocą kuszenia, sprowadzania na dobrą/złą drogę. Nie, to nie ta bajka. Tutaj dialog odbywa się za pomocą ołowiu, trotylu, wiązek lasera i innych tego typu wynalazków. Konflikt trwa nie od dziś i zwykle występowała w nim delikatna równowaga. Została ona jednak zachwiana. Wszyscy agenci Abyss zostali wyeliminowani. Niebo szykuje jakąś większą akcję. Ironią losu jest fakt, że ostatnią nadzieją piekła jest były agent sił niebieskich…

Chyba nigdy nie zrozumiem o co im chodziło? Dowództwo domaga się wyników a gdy wreszcie coś się udaje to zostaję ukarany. Prawda, „nagiąłem” lekko zasady ale czyż cel nie uświęca środków? Może po prostu byłem za dobry? Tak czy inaczej kara była zbyt wielka. Tutaj na ziemi jest dla mnie za zimno no i nudno… Całe szczęście dziś zobaczę się z Barbarą. Powspominam stare dobre czasy…

Nazywasz się Ryan Lennox. Na pierwszy rzut oka wysportowany przedstawiciel rasy białej z ciekawym tatuażem na szyi. Pewny siebie, niepokorny, z pozoru nie przejmujący się resztą świata, wygadany. Na drugi rzut oka… były agent EtherLight. Podobno był najlepszy. Dzięki jego niekonwencjonalnym metodom i dość widocznej niechęci szefostwa jego działalność w tej agencji można opisywać jedynie w czasie przeszłym. Jednakże jak się okazuje z EtherLight podobnie jak z mafii odchodzi się jedynie w plastikowym worku…

Wiedziałem, że za mną nie przepadają ale nie sądziłem, że aż tak… Spotkanie z Barbarą zamieniło się w krwawą jatkę. Wszystko zaczęło się od telefonu. „Pan Lennox? To pan jeszcze żyje?” – usłyszałem. Chwilę po tym zobaczyłem jak Barbara przystawia mi pistolet do głowy. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć kazała mi uciekać. Dziwnie działam na kobiety. W tym momencie niebo rzuciło przeciwko mnie wszystko co miało…

Czym jest Infernal znaczy wcześniej jako Diabolique: Licence to Kill? Na pudełku można znaleźć ciekawe zdanie sygnowane logiem jednego z tych wielkich polskich portali. Napisano co następuje: „Dzieło, które skutecznie może rywalizować z zagranicznymi produkcjami typu „Splinter Cell” a wiele z nich po prostu przewyższy swoją klasą”. Zaskakujące stwierdzenie nieprawdaż? Ale czy prawdziwe? I tak i nie…

Powiedzmy sobie szczerze, porównanie Infernala do Splinter Cella nie jest zbyt fortunne dla polskiej produkcji. Przynajmniej nie jeśli chodzi, o którąś z trzech pierwszych części przygód Sama Fishera… Lennox nie uznaje skradania się w cieniu i nie eliminuje po cichu pojedynczych przeciwników. To nie to. Bardziej przydadzą się zwinne palce niż cierpliwość wymagana do siedzenia w cieniu przez pół godziny czekając aż strażnik spojrzy w inną stronę. Nie oznacza to jednak, ze mózg jest całkowicie zbędny. Przyda się w niektórych momentach. Mózg i instynkt samozachowawczy. Bo choć mamy do czynienia z widowiskową (a jakże!) grą akcji to idąc na wroga od frontu z okrzykiem „HURRRRAA!” na ustach padniemy szybciej niż zdążymy powiedzieć „Vanitas vanitatum, dixit Ecclesiastes, vanitas vanitatum – omnia vanitas”*.

O co w tym chodzi? Nagle ci dobrzy chcą mnie zabić a ci źli chcą mnie… zatrudnić? Pytanie tylko czy dlatego, że jestem dobry czy też po prostu nie mają za bardzo z czego wybierać. Tak czy inaczej bez mocy nadprzyrodzonych długo nie pociągnę z EtherLight na karku. Tak więc moim nowym pracodawcą zostaje Abyss a pierwszym zadaniem odnalezienie jakiegoś profesorka w pewnej dziurze zasypanej śniegiem…

Skoro wiemy już czym Infernal nie jest… czas zastanowić się czym właściwie jest. Dłuuugo szukałem jakiejś gry, z którą mógłbym go porównać. Ale albo dostaję sklerozy na starość albo nie wyszło zbyt wiele shooterów z widokiem z trzeciej osoby. No bo do czego mam to porównać? Do skradankowego Splinter Cella lub Hitmana? Do Tomb Raidera? Nieee… Jakoś mi to nie pasuje. Czyli perełka? Gra jedyna w swoim rodzaju? Bijąca na łopatki całą konkurencję, której nawet nie jestem w stanie wymienić? Wszystko wskazuje na to, że tak jest. Jedyne co mi przychodzi do głowy to Painkiller ale to zupełnie inny gatunek. Czyli cytat z pudełka nie był do końca nietrafiony.

Może dobrze by było skończyć porównania i skupić się na bohaterze tego tekstu. O rozgrywce już trochę napisałem – zwinne palce i bez akcji a la Rambo. Często przyjdzie nam chować się za rogiem przytulonym do ściany zerkając za róg i wyskakując w odpowiednim momencie celnymi krótkimi seriami powalać wroga. O apteczkach zapomnijcie. Nie znajdziecie ich w grze. Tutaj zdrowia, many i amunicji nie znajdziemy leżącej na ziemi. Jedną z mocy z których korzystają agenci Abyss jest przejmowanie dusz poległym przeciwników. Wygląda to tak, że Lennox wystawia rękę nad ciałem pokonanego i widać jak w efektowny sposób dusza opuszcza ciało i przechodzi przez rękę naszego anty-bohatera. W ten sposób przejmiemy nie tylko zdrowie ale też broń i amunicję przeciwnika.

Jeśli chodzi o wrogów to przeważają „tradycyjne” mięso armatnie w postaci żołnierzy uzbrojonych w przeróżna broń od pistoletów po karabiny i snajperki. Czasem trafi się coś niezwykłego w postaci żołnierza z jetpackiem lub opancerzony koleś ze spawarką ale największym wyzwaniem są szefowie, których spotykamy czasem w trakcie, a najczęściej na końcu każdego poziomu. Ci stanowią nie lada wyzwanie bowiem każdego trzeba wziąć sposobem.

I komu tu ufać? Każdy ma jakieś ciemne interesy. Nawet ci, którzy powinni stać po stronie dobra. A co dopiero ci źli. Grunt to nie dać się wykiwać…

Natomiast jeśli chodzi o narzędzia masowej destrukcji to do dyspozycji będziemy mieli to co znajdziemy przy ciałach (czyli patrz wyżej). Każda broń ma dwa tryby działania: tradycyjny i doładowany „ciemną stroną mocy”, który nie tylko zadaje większe obrażenia, przebija pole siłowe ale też potrafi zrobić dziurę w ścianie. Zużywa także manę. Skoro jesteśmy już o siłach nadprzyrodzonych to warto wspomnieć o mocach, którymi Abyss obdarowało Lennoxa. Jest to teleportacja umożliwiająca na dosłownie moment przenieść się w wybrane miejsce, telekineza pozwalająca na przemieszczanie przedmiotów oraz „piekielny wzrok” pozwalający sięgać tam gdzie wzrok nie sięga…

Teraz przyjrzyjmy się temu co tygryski lubią najbardziej – oprawę audiowizualną. Nie oszukujmy się, w końcu na to zwraca uwagę większość ludzi. Tak więc gra jest, nie obawiam się użyć tego słowa, piękna. Na prawdę graficy postarali się by stworzyć urzekające widoki. A programistom należą się podziękowania za niezłą optymalizację, dzięki czemu można cieszyć się maksymalnym poziomem detali na sprzęcie nie należącym do przedziału high end. Dodatkowo gra obsługuje karty Ageia PsyhX „dopalające” fizykę w grze choć i bez niej prezentuje całkiem przyzwoity poziom.

Polak potrafi – znane powiedzonko. Zwykle odnosiło się do naszej zdolności kombinowania i obchodzenia przepisów. Na szczęście, coraz częściej zdaje się to dotykać kwestii tworzenia dobrych gier (pomijając produkcje niskobudżetowe). Metropolis Software, autorzy opisywanej gry, są znani starszym graczom jako twórcy przygodówki Teenagent. Trochę młodsi pewnie kojarzą ich dzięki serii Gorky oraz jako niedoszłych twórców gry Two Worlds. Zdecydowanie widać w ich twórczości (jak to mawiał mój nauczyciel od fizyki) „tendencję rosnącą”. Ich najnowszą produkcję można postawić w jednym rzędzie z wieloma popularnymi grami akcji (choć niekoniecznie ze Splinter Cellem). Pozostaje powiedzieć jedno – Tak trzymać!

*”Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko marność”.

Info:

Gatunek: TPP
Oficjalna strona gry: http://www.playlogicgames.com/infernal/
Producent: Metropolis Software
Wydawca: Eidos
Wydawca PL: Cenega
Cena: 79 zł
Ceneo



Wymagania:

Procesor:
Pentium 4 1,7 GHz
Pamięć: 512 MB RAM
Karta grafiki: Zgodna z DirectX 9, 128 MB
Napęd: DVD-ROM
System operacyjny: Windows XP/Vista

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Marcin „joszko” Brzeski

Podyskutuj na forum

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Infernal – oficjalna polska strona fanowska
  2. Infernal – próbki dźwiękowe z polskiej wersji gry dostępne
  3. Demo Infernal
  4. Polski Infernal trafi na Xboxa 360
  5. Polski Infernal niezbyt ciepło przyjęty za granicą?


Voodoo Guild on Facebook


« »

3 komentarze do “Infernal”

  1. joszkolandia » Blog Archive » Infernal napisał:

    [...] dalszy recenzji na łamach serwisu Voodoo Guild Thank you for reading this post. You can now Leave A Comment (0) or Leave A [...]

  2. rogal napisał:

    wow prezentuje się świetnie! Bardzo ładnie wyglądająca gra :)

  3. Manolito napisał:

    Mam grę i bardzo mi się podoba, fabuła, grafika, myzuka i klimat oraz dobrze zoptymalizowany ilnik sprawiają, że w Inferala warto zagrać. Polecam

Zostaw komentarz