» joszko | środa, 15-3-2006 20:46 |
|

Nie wiem jak wy, ale mnie zawsze podobała się w grach możliwość cichego, bezszelestnego zabijania wroga tak, że do ostatniej chwili nie wiedział on o naszej obecności. Początkowo moje preferencja zaspokajał Thief, później Rainbow Six, aż w końcu trafiłem na inną grę sygnowaną nazwiskiem znanego pisarza, czyli Splinter Cell. To było coś! Do tego momentu żadna gra nie oferowała takich możliwości. I tak w trzech odsłonach serii trzebiliśmy (po cichu) zastępy terrorystów w imię amerykańskiej demokracji. Nic dziwnego, że twórcy gry postanowili wprowadzić coś nowego, żebyśmy się nie znudzili.
Dlatego też w Internecie zaczęły pojawiać się różne dziwne informacje, sugerujące jakoby to nasz dzielny bohater wkroczył na ścieżkę zła. Dowiedzieliśmy się o występkach, jakie rzekomo miał popełnić, mogliśmy zobaczyć jego łysą łepetynę na zdjęciach policyjnych. Szerzyły się spekulacje na temat tego, co to ma wszystko znaczyć. Wszystko to miało być następstwem tragicznego wypadku córki agenta. Lecz nic nie było pewne. Pasowało do tego jak ulał hasło reklamowe „Nie macie pojęcia, co nadciąga”. A strona www.bewareofsamfisher.com nie pomagała w wyjaśnieniu wątpliwości. Do czasu…
Niedawno pojawiła się informacja jakoby Sam Fisher miał udając wyjętego spod prawa, wejść w szeregi pewnej organizacji terrorystycznej i załatwić ją od środka. Trudne zadanie, ale to pestka dla naszego dzielnego wojaka. Oczywiście działanie incognito sprawi, że wszelkie porachunki w więzieniu, w jakim rozpoczniemy grę będą musiały być załatwiane w sposób, który najbardziej lubimy, czyli… po cichu. Nie będziemy mogli też wykorzystywać sprzętu znanego z poprzednich części gry. Sytuacja w jakiej się znajdziemy, będzie miała też swoje plusy. Terroryści, którzy wezmą nas za swojego człowieka, nie raz staną po naszej stronie jako sprzymierzeńcy.
Gra ma być o wiele bardziej mroczna od poprzednich części. Nie chodzi tu tylko o natężenie światła, lecz także o całą atmosferę. Teraz bardziej niż kiedykolwiek życie ludzi będzie zależeć od naszych decyzji. W końcu jako zakonspirowany agent będziemy musieli znaleźć złoty środek, który pozwoli na wykonanie misji jednocześnie nie będąc zdekonspirowanym. Często będziemy zmuszeni ranić/zabijać tych dobrych. Warto jednak za bardzo się nie narażać żadnej ze stron, bo Wujek Sam nie lubi, gdy zabija się jego żołnierzyków i może się zdenerwować. Można się więc przygotować na wiele dylematów. Nic nie będzie dobre ani złe, czarne ani białe. Będą różne odcienie szarości, w których my i nasz bohater będziemy musieli się odnaleźć. Skoro już mówimy o wyborach, jakie przyjdzie nam podjąć, to naturalną konsekwencją tego będzie wzrost liczby zakończeń. Często nie będziemy wiedzieli czy nasze postępowanie doprowadzi nas do zwycięstwa aż do samego końca gry. Nie wiadomo ile misji przyjdzie nam wykonać, lecz można być pewnym, że zwiedzimy kawał świata, wykonując zadania zarówno dla terrorystów jak i dla Wujka Sama. Będzie zarówno Afryka, gdzie będziemy działać w czasie burzy piaskowej, jak i spowita mgłą Europa.
Za grafikę w Podwójnym Agencie odpowiadać będzie ten sam silnik graficzny, co w Chaos Theory tyle, że odpowiednio podrasowany. Mimo tego autorzy obiecują znaczną poprawę jakości wyświetlanej grafiki. A zastosowanie starego engine powinno sprawić, że wymagania sprzętowe nie będą kosmiczne. Jak widać na screenach rewolucji nie będzie, raczej ewolucja. Jedynie wersja, która pojawi się na konsoli Xbox 360 będzie tą „wypasioną”, pełną graficznych bajerów. Choć to nie jest do końca przesądzone.
Tom Clancy’s Splinter Cell: Double Agent wydaje się grą, na którą warto czekać. Chociażby z powodu wyeksponowanej fabuły, która burzy wszystko, do czego przyzwyczailiśmy się grając w poprzednie części tej serii. Poza tym każda gra z tej serii była niesamowicie grywalna. Z pewnością nie pozwolą pogrzebać jej wizerunku jakimś niedopracowanym tytułem. Już teraz przesunięto premierę z marca na wrzesień. Z jednaj strony to szkoda, a z drugiej można się cieszyć, że są jeszcze firmy, które starają się unikać wypuszczania bubli. Czego i wam życzę…
Powiązane:























Lipiec 7th, 2006 o 19:41
zapowiada sie niezle! gralem w chaos theory i pandora tomorow i mi sie podobaly
moim zdaniem ta gra bedzie grą roku 2007!!!
pozyjemy…zobaczymy…
Marzec 1st, 2008 o 9:47
gralem w tą gre na 512 ramu i celeronie 1.7 jakos mozna bylo grac ale na minimalnych detalach w sumie no i nie kiedy sie zacinało i na tym zlomie geforcie 6200 256mb mam pytanie teraz do znajacych sie na rzeczy czy pujdzie mi na 1.25 gb ramu tej samej karcie grafiki i na AMD 3.2ghz tak zeby mozna bylo w miare pograc :)
Sierpień 7th, 2008 o 13:54
spoko gierak przeszlem calom i nie narzekam ;d