» Provesor | piątek, 30-7-2010 9:46 |
» Retro |
Przypuszczam, że nie ma wielu graczy, którzy nie wiedzieliby kim jest Lara Croft. Co więcej, mnóstwo osób nie interesujących się grami, będzie umiało powiedzieć kim jest owa pani. Bohaterka zwykłej zdawałoby się gry zręcznościowej, przerodziła się z czasem w jedną z ikon popkultury. Pojawiała się na okładkach czasopism, w teledyskach oraz na srebrnym ekranie w dwóch filmach z udziałem Angeliny Jolie.
Seria „Tomb Raider” została zapoczątkowana w 1996 roku przez studio Core Design. W pierwotnych założeniach, głównym bohaterem ich nowej gry zręcznościowej miał być mężczyzna, ale mogłoby to powodować konflikty prawne, bo podobieństwo do Indiany Jonesa byłoby uderzające. Panowie postawili więc na przedstawicielkę płci pięknej. Bohaterka miała się nazywać Laura Cruz i być z pochodzenia meksykanką. Jednak stało się inaczej… bo w międzyczasie Core zostało przejęte przez brytyjskie Eidos. Woleli oni by główna bohaterka nosiła bardziej angielskie nazwisko. Ten zbieg okoliczności powołał do życia pannę Larę Croft. Była ona brytyjską arystokratką, która przeszukiwała starożytne grobowce i ruiny w poszukiwaniu skarbów. Do legend przeszła już historia o tym, jak jeden z grafików zmęczony wielogodzinną pracą, przypadkowo powiększył biust Lary poza normę. To okazał się być klucz do sukcesu :P Gra miała światową premierę w październiku 1996 roku. Oprócz wersji na pecety, została także wydana na konsolach Sony PlayStation i Sega Saturn.
Jeśli chodzi o fabułę to wspomnę o niej z dziennikarskiego obowiązku, bo była ona w tej grze mało istotna. Najważniejsze było bowiem skakanie, strzelanie i główkowanie. Opowiedziana historia była raczej tylko pretekstem do wpuszczania Lary w coraz to nowe tarapaty. Ale do rzeczy – wybuch jądrowy na pustyni w Nowym Meksyku spowodował trzęsienie ziemi, które z kolei odsłoniło starożytne urządzenie. Pewna bogata kobieta imieniem Jacqeline Natla wynajmuje Larę do odnalezienia fragmentu starożytnego artefaktu zwanego Scion, który to ma związki z ową starożytną maszynerią. Z czasem Lara odkrywa, że Scion pochodzi z Atlantydy i jest bardzo potężnym artefaktem. Oczywiście, pani Natla ma tego świadomość i nie ma wobec Lary dobrych zamiarów.
Po uruchomieniu gry wita nas charakterystyczne obracane menu, które stało się standardem dla tej serii. Oprócz uruchomienia nowej gry możemy także udać się do posiadłości Lary. Jest to pewnego rodzaju poziom treningowy na którym zapoznamy się ze sterowaniem i umiejętnościami naszej heroiny. Sama posiadłość nie jest zbyt rozległa (rozbudowano ją dopiero w kolejnych odsłonach serii), a Lara przeprasza nas za bałagan, bo dopiero się wprowadziła :).
Posiadłość to jednak tylko marny przedsmak tego co czeka nas po uruchomieniu właściwej kampanii. Pierwsza misja rzuca nas w peruwiańskie Andy, gdzie poruszamy się głównie po jaskiniach. Taki stan rzeczy nie trwa jednak długo bo nasza bohaterka szybko odnajduje ruiny starożytnych miast i budowli. Oprócz Andów odwiedzimy także Grecję, Egipt i mityczną Atlantydę. W każdej z lokacji mamy do rozwiązania najróżniejsze zagadki, które nie są co prawda bardzo trudne, ale czasem zmuszają do zastanowienia się. Jak na grę zręcznościową przystało sporo jest skakania i akrobacji. Najtrudniejsze jest chyba wyczucie momentu, w którym należy skoczyć. Zdarzały się także lokacje, w których frustracja spowodowana niemożnością dostania się w wymagane miejsce powodowała, że miałem chęć roztrzaskać klawiaturę.
Grafika w pierwszym „Tomb Raiderze” była jak na owe czasy doskonała. Wszystkie postacie były trójwymiarowymi modelami, a Lara składała się z kilku tysięcy wielokątów i poruszała się nadzwyczaj płynnie. Potrafiła wykonywać salta, chwytać się krawędzi i skakać na dalekie odległości. Nie posiadała jednak charakterystycznego, znanego z sequeli warkocza, bo nie pozwalała na to moc obliczeniowa ówczesnych komputerów domowych. Także jej, hmmm, atuty były raczej trójkątnego kształtu i nie wyglądały przez to zbyt naturalnie. Niemniej jednak nie przeszkadzało to graczom w wielbieniu Lary. W trakcie gry można było przełączać tryb graficzny z software na hardware przy pomocy klawisza F1. Ja z moją kartą graficzną z 0,5 MB pamięci, musiałem grać na trybie programowym, w którym piksele naprawdę kuły po oczach. Trybu sprzętowego używałem tylko by móc dostrzec z daleka pewne elementy, bo gra chodziła w nim zbyt wolno…
W pierwszej części nasza bohaterka nie ma zbyt wielu broni do wyboru. Standardowe pistoleciki, strzelba, uzi i magnum – to cały arsenał naszej pani archeolog. Więcej broni nie miało żadnego uzasadnienia, bo strzelało się stosunkowo rzadko. Co więcej, przeciwnikami były głównie różnego typu zwierzęta i potwory, a ludzie trafiali się tylko od święta.
W 1997 roku wydano bezpłatny dodatek pod tytułem „Unfinished Business”. Dodawał on nowe poziomy w Egipcie i na Atlantydzie. W 2007 roku wydano zaś grę „Tomb Raider Anniversary”, która jest próbą przeniesienia starych przygód Lary w bardziej współczesną oprawę graficzną. Ogólna idea poziomów pozostała w większości bez zmian, jednak część z nich uległa znacznej przebudowie lub skróceniu. Lara zyskała nowe ruchy i ogólnie gra przypomina trochę „Legendę”.
Czy warto po latach powrócić do pierwszego „Tomb Raidera”? Cóż, nie ulega wątpliwości, że oprawa audio-video bardzo się zestarzała. Czas nie naruszył jednak grywalności. Starsi gracze powrócą dzięki „TR” do czasów młodości, a młodzi będą mogli zobaczyć o co tak naprawdę chodziło z tą Larą Croft.
Przemysław “Provesor” Ciszek
Powiązane:












