» djsound | czwartek, 18-2-2010 19:01

Dawno, dawno temu… w może i odległej, ale na pewno nie galaktyce żyło sobie kilka bóstw. A bogowie jak to bogowie ciągle wymyślają coś nowego i niezbyt mądrego. Gdzie dwa bóstwa tam konflikt. A co gdy będzie ich pięć?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć jedna z najbardziej nietypowych gier w jakie kiedykolwiek grałem – Sacrifice. Gracze to dziwne stworzenia. Bardzo często narzekają na to że wieje nudą, że „nic nowego nie da się już wymyślić”. A co się dzieje gdy ktoś jednak coś wymyśli? I to diabelnie dobrego? Rok po premierze słyszymy, że „niestety ale X to niedoceniona gra”. To zaraz… chcemy „czegoś nowego” czy kolejnego schematycznego „szutera”? Sacrifice to nie jedyna ofiara. Pamiętacie Giants? Beyond Good and Evil? Mam nadzieję, że tak. Ale dajmy temu spokój.

Bogowie muszą być szaleni…
…by rozpoczynać nową wojnę gdy na polu bitwy stygną jeszcze ofiary ostatniej bitwy. Ale tak to już jest gdy na szali leży władza nad światem. Niestety bogowie nie mogą sami sobie skoczyć do gardeł. Potrzebują wojownika – maga, a raczej marionetki, którą zwiodą prośbami i obietnicami. Potrzebują Ciebie. Wielokrotnie staniemy przed bardzo ważnym wyborem. Zostaniemy przeniesieni do specjalnej krainy, niewielkiej wyspy – powiedzmy domu bogów – gdzie znajdziemy pięć portali. Pozwalają one wybrać jedną z misji. Co ciekawe jeśli rozpoczniemy kampanię dla Pyro nie oznacza to, że wszystkie misje wykonamy właśnie dla niego. Jeśli nie spodoba się nam bóg ognia możemy powalczyć dla bogini życia – Persefony. Możliwości jest wiele. Pozostałe „osobistości” to James (ziemia), Stratos (powietrze) oraz Charnel (wojna i śmierć). Jedną z najważniejszych zalet gry są „rozmowy” bóstw. Przypomina to trochę obrady komisji hazardowej, ale w odróżnieniu od pracy posłów chce się ich słuchać. To jedna z tych produkcji przy których można się zdrowo uśmiać. Dialogi nie były by tak dobre, gdyby nie doskonały angielski dubbing. Ale to nie wszystko – delikatne echo i pogłos budują wrażenie głosu dobiegającego „zewsząd”. Nawet dziś robi to dość duże wrażenie (warunek – głośniki 5.1). Pozostałe postaci trzymają równie wysoki poziom (w jakiej innej grze jednostka odpowiada na wydany rozkaz znudzonym głosem mówiąc „no jeśli już muszę” :) )

EeeeRTeeee… czym Ty właściwie jesteś?
No właśnie. Wiem, że wielu z Was może uważać się za „specjalistów od gier wszelakich”, ale tu naprawdę warto ukończyć samouczek. Sacrifice rozpoczyna się jak przeciętne TPP, ale wystarczy pięć minut aby przekonać się czym jest… a raczej czym nie jest. A nie jest „przeciętne”. Nie jest typowym TPP. Nie jest też typowym RTSem. Czym więc jest? Pójdę na łatwiznę tak jak dawno, dawno temu pewien pan pisząc, że koń jest jak każdy widzi. Sacrifice jest takie jakie każdy widzi. Trochę TPP, trochę RTS, trochę magii oraz megatony niesamowitego klimatu. Innymi słowy – Sacrifice to strategia w czasie rzeczywistym ukazana zza pleców dowódcy, której akcja dzieje się w bardzo nietypowym świecie. Zmienne warunki pogodowe, dziwaczna flora i fauna (od słodkich „elfów”, aż do wyglądających jak mieszanka maszyny i gnijącego mięsa potworów) oraz potężna i efektowna magia podkręcają jeszcze bardziej i tak już intensywny klimat. Każdą z misji zaczynamy przechodząc przez portal posiadając zaledwie kilka jednostek. Jak w każdej strategii do rozbudowy armii potrzebować będziemy surowców. W Sacrifice są nimi mana ulatniająca się z porozrzucanych po mapie gejzerów oraz dusze poległych. System jest bardzo prosty. Każda dusza zwiększa limit jednostek, które przywołuje mag przy użyciu many. Ale tworzenie jednostek i zbieranie surowców to nie jedyne elementy z RTSa. Tak jak w typowych strategiach tak i tu nie zabrakło formacji na każdą okazję: atak, eskortę, utrzymanie pozycji czy obronę Manalitu (odpowiednik kopalni). Podstawą jest też odpowiednie wykorzystanie magii. Użyta w odpowiednim momencie „erupcja”, „wulkan” czy „ogień z nieba” potrafią nieźle namieszać. Szkoda tylko, że nie otrzymujemy ich od początku. Tak się bowiem składa, że nasz mag awansuje na kolejne poziomy (a jest ich siedem). Moim zdaniem ten mini element RPG jest zbędny. Od samego początku powinniśmy mieć dostęp do wszystkich umiejętności. Dochodzenie do nich może znudzić. Nie każdy doczeka tornada czy deszczu żab (tak – są i takie czary). Sacrifice jest też grą TPP. To że mamy trzymać się z daleka nie oznacza, że nie mamy walczyć w ogóle. W końcu kierujemy magiem. Ciskanie najpotężniejszych zaklęć, które dziesiątkują armię przeciwnika sprawia mnóstwo frajdy. Harry P. i jego Avadakedavra może się schować. W zależności od wybranego bóstwa otrzymamy dostęp do innych jednostek i czarów (Stratos – tornato, James – wulkan etc). Możemy atakować, bronić się, leczyć siebie lub swoje wojsko. Płonące niebo, eksplodująca ziemia i inne „atrakcje” nie oznaczają, że jesteśmy niepokonani. Rzucanie maga w sam środek bitwy to najlepszy sposób na efektowne samobójstwo. Autorom należą się wielkie brawa za znalezienie złotego środka pomiędzy byciem dowódcą, a wojownikiem.

W Sacrifice nie zabrakło trybu multiplayer. Niestety nie udało mi się znaleźć chętnych do gry. Ale nie oznacza to, że tryb ten stał się nagle bezużyteczny. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagrać z AI. Owszem walka z „komputerem” to nie to samo co z „żywym” przeciwnikiem, ale biorąc pod uwagę fakt, że w sieci można znaleźć zestawy map (a gra udostępnia edytor) nie można obok niego przejść obojętnie. Główny bohater singla może wyglądać dziwacznie, ale to dopiero w Multi znajdziemy zestaw pokręconych osobistości. Co powiecie na wielkiego pająka (Tekla?), Bliźniaki (dwa małe karłowate brzydale) czy mutanta przypominającego kurczaka skaczącego na jednej nodze, że o Ambasadorze Buta nie wspomnę. Jeśli chodzi o tryby gry to mamy typową potyczkę (o zwycięstwie decyduje profanacja ołtarza (najważniejsza budowla na mapie); walkę o dusze (kto pierwszy zdobędzie X dusz) czy też walkę o liczbę zabójstw. Jak widać nawet po ukończeniu kampanii nie powinniśmy się nudzić.

Z twarzy podobny zupełnie do nikogo…
Sacrifice jest jedyne w swoim rodzaju. I nie chodzi tu tylko o mechanikę gry. Także oprawa graficzna wyróżnia ją z tłumu. „Płonące(?)” niebo, pokrętna flora i fauna, dziwaczni bohaterowie, krwawe bitwy – to wszystko składa się na wyjątkowo piękny, fascynujący choć brutalny obrazek. Owszem same modele czy tekstury są jakie są. Trudno oczekiwać, aby po prawie dziesięciu latach zachwycały. Powiem wprost – niektóre szczególnie na zbliżeniach są po prostu paskudne. Niektóre elementy nie przetrwały próby czasu. Przetrwała ją za to oprawa audio. Wspominałem już o „boskich głosach”. Dzięki kilku efektom (echo, zniekształcenia) brzmią one znakomicie. Nie mógłbym nie wspomnieć o muzyce. Moim zdaniem strategie zostały stworzone do muzyki symfonicznej. I odwrotnie. Muzyka symfoniczna została stworzona do strategii. Autorzy o tym wiedzieli, bo soundtrack nawet dziś robi wrażenie (do pobrania gratis). Niestety nie ma rzeczy idealnych. Sacrifice jest piekielnie trudne. Wymaga przede wszystkim cierpliwości i pokory. Z całą pewnością gra wystarczy na długo, bo wiele misji należy powtarzać. Muszę też wspomnieć o wadzie niezależnej od gry. Serwis GOG gwarantuje, że wszystkie klasyki będą działać na systemie WinXP. Niestety. Dopiero po kilku minutach grzebania w ustawieniach rozwiązałem problem „artefaktów” wyświetlanych” na ekranie. Poza tym wszystko działało jak należy: stabilnie i szybko.

Pora na podsumowanie Panie
Lubisz wyzwania? Nietypowe gry? Klimat wylewający się z ekranu? Zagraj. Sacrifice to gra jedyna w swoim rodzaju. Gdyby w naszej stopce znajdowało się coś w stylu „podobne do:” zostawiłbym to pole puste. Bo drugiej takiej gry nie ma. I nie będzie.

Info:

Gatunek: strategia
Producent: Shiny
Wydawca: Interplay
Wydawca PL: CD Projekt
Cena: 5.99$ GOG

Wymagania:
Procesor: 450 MHz
Pamięć: 128MB
Karta grafiki: dowolna
Napęd: -
Miejsca na HDD: 750 MB
System operacyjny: Windows XP / Vista

Paweł “djsound” Jankowski

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Cztery gry 30% taniej na Good Old Games
  2. Garść szczegółów na temat Half-Life 2: Episode 2
  3. Frontline: Kursk – kolejne opinie za granicą
  4. Uru: Complete Chronicles i Real Myst w promocji na Good Old Games
  5. Battlestation: Pacific w planie wydawniczym Cenega Poland!


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree