» SerafiN | sobota, 30-1-2010 17:31 |
|

Macie czasami tak, że chcielibyście powyrzynać wszystkich w koło? Na tysiąc wymyślnych sposobów, tak by każda cząsteczka ciał swoich ofiar cierpiała niesamowity ból? Tak, by apokalipsy nazwanej waszym imieniem nie było w stanie powstrzymać nic? Każdy tak czasami ma (chyba, że to tylko ja jestem takim wariatem) w związku z czym mam dla wszystkich wspaniałą nowinę. Prace nad trzecią odsłoną najbardziej szalonej i chorej gry wszech czasów wychodzą na ostatnią prostą! Łopaty w dłonie i walić po łbach!
Mowa oczywiście o grze Postal, która jest światowym ewenementem, gdyż jest to chyba jedna z niewielu produkcji, która jest ewidentnie kiepska a mimo to przyciąga przed monitory rzesze ludzi i wywołująca banany na twarzy. Gra, która w zasadzie prostotą przypomina budowę wyżej wspomnianej łopaty, a jej fabuła jest bardziej naiwna, niż filmowy „Dzień Niepodległości”. Ona nie miała prawa osiągnąć sukcesu. Czemu stało się inaczej? Bo ta gra jest szalona! Dla tych, którzy przespali ostatnie kilka lat winny jestem kilka słów wyjaśnień. Innych zachęcam do przeskoczenia do następnego akapitu. Już? Więc teraz mogę pisać głupoty, bo nikt tego nie czyta. Hahahaha… Ty czytasz? Wybacz. Zatem – Postal wydaje się być grą w założeniach infantylną. Wstajemy rano z listą zakupów w dłoni i mapką z zaznaczonym sklepem. Z każdą chwilą dzień, na pozór zwykły, coraz bardziej przypomina jednak słynny „Dzień Świra”. Pies sąsiadów się na nas rzuca, w sklepie kolejka na dziesięć osób a jakby tego było mało, gdy już wychodzimy z zakupami do sklepu wpadają… arabscy terroryści strzelający do wszystkich za kałachów. Ta gra robi, dosłownie, wszystko, by nas wkurzyć i wyzwolić z nas najczarniejsze demony, które zmuszą nas w końcu, by chwycić łopatę, nożyce, czy coś innego, co akurat wpadnie nam w łapy i rozpocząć rzeź. Ubić psa. Przegonić klientów. Wymordować wszystkich terrorystów. A później jeszcze policję. I prawosławnych śpiewających od rana pod naszym oknem. ARGH!
Postal 3 w głównych założeniach będzie realizował ten sam model rozgrywki, co w dwóch poprzednich częściach. Znów wcielimy się zatem w bezimiennego bohatera zwanego po prostu Postal Dude, który po zmieceniu z powierzchni ziemi ostatniego znanego z „dwójki” miasta, raczył się przeprowadzić. Sprzedanie domu naszemu bohaterowi, amerykańscy historycy nazwali największym błędem w historii miasta Catharsis (oczyszczenie – ironia się twórców trzyma). Miasto to, w porównaniu z Paradise City będzie bardziej rozległe i zróżnicowane. Slumsy, biurowce, parki, dzielnice handlowe z hipermarketami – nieograniczone pokłady frustracji będą czaiły się w wielu ciekawych miejscach, także nieznanych Dude’owi do tej pory.
W tym miejscu wypadałoby wspomnieć o największej zmianie, która ma niejako upodobnić nowego Postala do serii GTA, czyli zmianie perspektywy gry. Tym razem przez całą rozgrywkę podziwiać będziemy czarną kurtałę naszego „herosa” z widoku trzecioosobowego. Szczerze powiem, że niezbyt ta zmiana przypadła mi do gustu, gdyż wcześniej można się było lepiej utożsamić z naszą postacią i siać zniszczenie jako własne alter-ego. Teraz zaś będziemy zmuszeni kierować jakimś „dziwnym gościem”, który nie ma z nami zbyt wiele wspólnego. Ale, ale… z komentarzem ostatecznym wstrzymam się do otrzymania w łapki finalnego produktu. Co jest pewne, to fakt, że dzięki zmianie naszej perspektywy Postal Dude nauczył się kilku nowych sztuczek z korzystaniem z osłon na czele. A to, sami przyznajcie, może się w tym szalonym świecie naprawdę przydać.
Skoro w trójce pojawi się nowe, większe miasto, to pojawić się też muszą nowe postacie niezależne, analogicznie w większej liczbie, nich dotychczas. I tak też będzie. Nieoficjalnie wymienia się liczbę stu pięćdziesięciu NPCów, z których część ma być digitalizacją postaci istniejących w rzeczywistości. Wśród nich pojawią się Gary Coleman, rzesza króliczków Playboy’a, czy znany z wyreżyserowania filmowego Postala, dr Uwe „Robię, bo lubię” Boll. Nie mogę się doczekać momentu, gdy zatłukę gościa jakąś łopatą, lub innym tępym narzędziem.
Jak natomiast ma się gra od strony fabularnej? Tutaj autorzy zapowiadają całkiem sensownie poprowadzoną fabułę, która pewnie i tak dla dużej części graczy będzie jedynie dodatkiem do gry. Mimo wszystko jest to fakt godny odnotowania. Szczegółów samej fabuły jeszcze nie znamy, wiemy natomiast, że (tu znów nawiązanie do serii GTA) linearne misje będą koegzystowały z otwartym światem i możliwością jego nieskrępowanej eksploracji. Każdy znajdzie więc coś dla siebie, także w sferze rozgrywki. Sposobów prowadzenia gry w trzeciej części dostaniemy… trzy. Każdy równie pokręcony. W pierwszym z nich Dude stanie się bohaterem żywcem wyjętym z części drugiej, czyli pochrzanionym gościem, do którego najlepiej pasują epitety w stylu „pogrzany”, „wybuchowy”, „asocjalny” itd. Wybór drugi – ekoterroryzm, czyli najlepszy sposób na wywołanie katastrofy w sferze nieco bardziej globalnej, niż podpalanie sklepów, czy obcinanie głów przechodniom. Tutaj będziemy walczyć z ogólnie pojętą industrializacją i zdobyczami techniki. Coś jak Greenpeace w odmianie gore. Model trzeci, chyba najbardziej pogrzany ze wszystkich to… wstąpienie do policji. Postal Dude w mundurze? To nie może się nie udać!
Nie byłoby jednak satysfakcjonującej pracy bez odpowiednich narzędzi umożliwiających jej skuteczną realizację. Prócz kultowej już łopaty, czy kanistra z benzyną, który stanowi idealny duet w połączeniu z zapałkami dołączą też nieco bardziej „ekologiczne” środki mniej, lub bardziej masowej zagłady. Po co marnować naboje? Niech sprawdzi się recycling! Takie hasło przyświecało chyba twórcom wielkiego odkurzacza, który dosłownie wsysa wszystko, co znajdzie się w jego zasięgu. Jaka z tego broń? Gdy powiem, że z ssania można przełączyć na dmuchanie, sami na pewno odpowiecie sobie na to pytanie. Jako miłośnik ekologii kochać powinniśmy też zwierzątka. Te także w grze się pojawią… głównie jako broń. Borsuk z przymocowanymi uchwytami(!), który gryzie i drapie wszystko, co znajdzie się w jego zasięgu, to mój osobisty kandydat na najciekawszą broń roku 2010. Oj, będzie się działo.
Co kuleje? Przede wszystkim oprawa. Gra jest tworzona już dobre kilka lat a pierwsze grafiki pojawiały się już w roku 2007. Miejmy nadzieję, że podatny na modyfikacje silnik Source (Half-Life 2, Sin: Episodes) da grafikom możliwość odświeżenia produkcji przed wysłaniem jej do tłoczni. Nie ma pewności także co do trybu multi – do tej pory nie ujawniono na jego temat zbyt wielu informacji. A znając infantylność tej gry, tryb multi może okazać się jedynie ciekawostką, nie zaś pełnoprawnym trybem, w który zagrywałoby się tysiące graczy z całego świata.
Czy jest więc na co czekać? Zdecydowanie tak – wszak to gra, która na pewno okaże się zjawiskiem i nie przejdzie przez rynek gier bez echa. Mając w pamięci poprzednie części trzeba jednak będzie uzbroić się w duże pokłady dystansu do tej produkcji i nie traktować jej w kategoriach, w jakich oceniamy każdą inną grę. No i przyda się nam teraz nieco cierpliwości – dokładna data wydania wciąż jest przesuwana i nie została oficjalnie ustalona. Wszystko wskazuje jednak na to, że ujrzymy ją już w tym roku. Mam nadzieję…
Bartłomiej “SerafiN” Sieja
Powiązane:











