» DeDark | niedziela, 1-10-2006 3:53 |
|

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka – głosi ludowe przysłowie. Nawet najlepszemu profesjonaliście może podwinąć się noga. Niedopatrzenie, zdrada, ślepy przypadek i myśliwy staje się zwierzyną łowną. Albo gorzej. Wystawiony jak kaczka na strzelnicy może jedynie modlić się by w niego nie trafiono. A gdy już trafią to gdzie szukać pomocy? Przecież do szpitala nie można iść. Gdy ma się pecha to traci się dużo krwi. A to może prowadzić do halucynacji…
Niektórzy twierdzą, że tuż przed śmiercią przewijało im się przed oczyma ich całe życie. Numer 47 ma podobnie. Ciężko ranny, resztkiem sił dotarł do swojego mieszkania i runął na podłogę… od tego momentu ruszmy w podróż w głąb jego umysłu. Przyjdzie nam zobaczyć to, czego nasz bohater dokonał w swoim życiu. Można by było powiedzieć, ze dokonał sporo… gdyby wyznacznikiem była liczba ciał, które zostawiał po sobie.
Kim jest Numer 47? Być może są tacy, co nie wiedzą, lecz podejrzewam, że większość miała przyjemność obcowania z grami Hitman: Codename 47 i Hitman 2: Silent Assasin. Pojawiła się w nich postać pewnego łysego kolesia z kodem kreskowym wytatuowanym na potylicy, ubranego w stylowy garnitur z czerwonym krawatem powiewającym na wietrze.. Stworzony jako idealny zabójca stał się przyczyną zguby swojego twórcy. Potem chcąc zostawić ten „biznes” schronił się we Włoszech. Lecz i tam nie dane mu było zaznać spokoju. Dlaczego streszczam fabułę obu gier. Po pierwsze to, dlatego, żeby wprowadzić nowicjuszy w historię serii a po drugie to, dlatego, że w ramach retrospekcji przyjdzie nam po raz kolejny zwiedzić znajome lokacje. Nie raz poczujecie deja vu. Ma to swoje uroki, lecz w tym przypadku sprawiają, że gra staje się odgrzewanym koletem stworzonym jedynie w celu wyciągnięcia pieniędzy od spragnionych kolejnych odsłon serii graczy.
Czasem odnosiłem wrażenie, że gdybym nie wiedział, w co gram pomyślałbym, że to Hitman 2. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Ten sam engine (oczywiście po jakichś modyfikacjach sprawiających, że wymagania sprzętowe wzrosły), ta sama paleta kolorów, że też o podobnych misjach nie wspomnę. Chociaż… jest jedna istotna różnica. Gra jest mroczna. Dosłownie. Efekt osiągnięto nie tylko za pomocą ciemnych barw, lecz także dzięki subtelnym wstawkom pomiędzy misjami przedstawiającymi halucynacje naszego bohatera. I ta muzyka… Jasper Kyd znów stanął na wysokości zadania kreując swoją muzyką niesamowity klimat. Samej fabuły jako takiej w grze nie uświadczymy. Halucynacje nie są ze sobą powiązane żadną linią fabularną. Otrzymujemy jedynie szczątkowe informacje na temat misji. Mimo tego osoby, które ukończyły poprzednie dwie odsłony serii będą się tu czuły jak ryba w wodzie.
Wiele radości zapewni ilość „zabawek”, które nasz bohater będzie miał do dyspozycji. Jest ich ponad 30 w tym takie wyrafinowane narzędzia destrukcji jak strzykawka z trucizną. Inna sprawa, że z tej jakże wyrafinowanej strzykawki zapewne nigdy nie skorzystacie, bo… po prostu nie będzie takiej potrzeby. Jak w poprzednich odsłonach serii to my wybieramy sposób, w jaki uporamy się z zadaniem. Jeśli chcemy być cicho to naszą przyjaciółka zostanie struna fortepianowa. Jeśli natomiast chcemy sprawić by przemysł zbrojeniowy zarobił na produkcji kolejnych partii amunicji dla nas to również nic nie stoi na przeszkodzie by jak niejaki Rambo zostawiać po sobie kupki łusek po nabojach. Tutaj pojawia się wątek poziomu trudności. Niektórzy twierdzą, że gra jest banalna. Moim zdaniem twórcy chcieli stworzyć grę, którą można by było przejść bezstresowo. Niestety zapomnieli, że takie kwestie jak poziom trudności wpływają na przyjemność czerpaną z rozgrywki.
Zatem czy warto interesować się tą grą? Z pewnością wielu skusi cena,. Gra została wydana w wersji polskiej przez Cenegę w ramach serii Superseller. Skoro już jesteśmy przy wersji polskiej to warto wspomnieć o pewnej dość poważnej wpadce dystrybutora. Otóż… gdy z ciekawości wejdziemy do katalogu z grą i zechcemy obejrzeć właściwości pliku exe to okaże się, że jest on podpisany przez jedną z grup zajmujących się udostępnianiem nielegalnych kopii gier w sieciach P2P. Cenega skorzystała z cracka?? Na to wygląda. Powodem może być o dziwo kwestia zabezpieczeń. Angielska wersja gry była zabezpieczona przez SecuROM a polska korzysta ze znienawidzonego przez wielu Starforce. Przypuszczam, że goniące terminy sprawiły, że nie zdążono zmienić zabezpieczeń samodzielnie, więc posłużono się crackiem. Programiści z Cenegi mogliby tylko bardziej popracować nad zacieraniem śladów. Gdzie niegdzie można też przeczytać, że by móc raczyć się dźwiękiem w grze należy ściągnąć patch o objętość 200 MB. Mnie jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności ten problem nie dotyczył.
Przeczytawszy drugi raz to, co napisałem uświadomiłem sobie, że stworzyłem obraz gry nudnej, wtórnej, nieciekawej i zbyt łatwej. Ale… mimo wszystko muszę stwierdzić, że grało się przyjemnie. Prawdopodobnie jest to zasługa niesamowitego klimatu. Sądzę, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów serii. Warto w nią zagrać chociażby po to by przekonać się, co zrobił nasz bohater po zabiciu „ojca” w części pierwszej gry.

Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland
Marcin „Joszko” Brzeski
Powiązane:

























Październik 1st, 2006 o 9:50
Zapraszam do dyskusji o grze na naszym forum
http://www.voodooguild.com/forum/index.php?topic=517.0
Grudzień 28th, 2007 o 20:47
gdzie jest sejf w 5 misji ? odpowiedzcie na gg 2617562
Grudzień 29th, 2007 o 13:28
W pomieszczeniu herszta grupy, którego notabene masz również ukatrupić. Aby tego dokonać, trzeba dać mu kopertę z pieniędzmi, którą otrzymałeś od człowieka przy latarni (na samym początku misji). Wtedy gość otworzy sejf, gdy tylko się odwróci… wiesz co robić. :D
Grudzień 29th, 2007 o 13:30
Dziękuje za odpowiedź ;**