» joszko | czwartek, 12-11-2009 1:39

Il-2 Sturmovik: Birds of Prey

Seria Il-2 Sturmovik posiada rzesze wiernych fanów. Stworzona przez Maddox Games pokazała, jak wyglądać powinien prawdziwy symulator. Seria, która zadebiutowała w 2001 roku, jako jedyna pozwalała graczom doświadczyć autentycznych wrażeń z walk powietrznych II wojny światowej. Jako, że wydawca, 1C bardzo chce zaistnieć na rynku gier na konsole, postanowiono stworzyć nową odsłonę serii dedykowaną tym pudłom podłączanym do telewizora. Jednakże zadanie jej stworzenia nie zostało powierzone twórcom serii, lecz studiu Gaijin Entertainment, które zasłynęło póki co przeciętnym X-Blades. Czy brak doświadczenia zrobił swoje? Czy też nowicjusze zabłysnęli? Ha! Odpowiedzi w tej recenzji.

Nie zaskoczę pewnie nikogo pisząc, że akcja gry rozgrywa się w czasie II Wojny Światowej. Przyjdzie nam latać nad pięcioma znanymi z podręczników historii lokacjami. Zaczniemy od ratowania Anglii, później obejrzymy z lotu ptaka Stalingrad, Ardeny, Korsuń i Sycylię, by jak to zwykle bywa zakończyć nad Berlinem. Do dyspozycji dostaniemy 40 wiernie odwzorowanych samolotów z tamtych czasów. Wierność odwzorowania przejawia się miedzy innymi zróżnicowanym sterowaniem poszczególnych maszyn. Bombowce zachowują się niczym podniebne ciężarówki i trudno nazwać je zwrotnymi. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku myśliwców. Lubiący grać w pojedynkę otrzymają kampanię oraz pojedyncze misje. Kampania okraszona jest historycznymi nagraniami filmowymi wraz z opisem sytuacji przez lektora. Pomiędzy misjami cytowane są też wpisy z pamiętników pilotów, w których się wcielamy. Drobnym zgrzytem jest fakt, że w polskiej wersji napisy nie nadążają za tym, co mówi lektor. Przejście kampanii zajmuje około pięć godzin, pojedyncze misje dodają do tego drugie pięć. Istnieje również możliwość gry z maksymalnie 15 znajomymi po sieci. Lubujący się w grze przeciwko osobom siedzącym obok na kanapie obejdą się ze smakiem, bowiem brakuje trybu split-screen.

Birds of Prey zapowiadany był jako gra, która zadowoli fanów zarówno lekkostrawnego latania, jak i zapalonych wielbicieli symulatorów. Rozpoczynając przygodę z grą mamy do dyspozycji jedynie tryb zręcznościowy. Wyższe poziomy trudności są dostępne po ukończeniu odpowiedniego szkolenia. Wydaje mi się, że większość graczy pozostanie przy trybie zręcznościowym. Z prostego powodu pozostałe tryby (realistyczny i symulator) są bardzo trudne. Głównie z powodu sterowania. Do tego samego grzybka przypisano sterowanie przepustnicą i orczykiem. Powoduje to, że na wyższych poziomach trudności, co chwila wpadać będziemy w korkociąg, z którego ciężko wyjść. Trudno nazwać dobrą rozrywką ciągłe wyciąganie samolotu z korkociągu. Inną kwestią jest fakt, że na najwyższym poziomie trudności dostępny jest jedynie widok z wnętrza kokpitu (dość szczegółowo oddanego swoją drogą). Tak więc bez licencji pilota lepiej wyższych poziomów trudności nie tykać. Po chwili takiej gry byłem pełen podziwu dla pilotów, którzy utrzymywali swoje maszyny w powietrzu. Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest nabycie joysticka. Tylko wtedy będziemy w stanie precyzyjnie sterować samolotem bez borykania się z niedoskonałościami pada. Przy porażce, jaką są wyższe tryby trudności, Birds of Prey, jako gra zręcznościowa sprawuje się nad wyraz znakomicie. Zestrzeliwanie niemieckich samolotów to całkiem dobra zabawa. Co prawda mamy nieograniczoną liczbę amunicji i paliwa, lecz jeśli potraktujemy tę grę, jako czysto zręcznościową takie szczegóły nie będą nam przeszkadzać. Możemy również ustawić nieskończoną liczbę podejść, więc gdy tylko się rozbijemy nasz samolot po chwili znów pojawi się w powietrzu. Nie oznacza to jednak, że samoloty zachowują się jak statki kosmiczne i ich lot przeczy prawom fizyki. Są ustawione pewne ograniczenia, lecz nie psuje to radości z gry. Po prostu nie jesteśmy traktowani jak czytelnicy serii „latanie dla opornych”. Nie jest za trudno, nie jest za łatwo. Jest w sam raz.

Graficznie gra przedstawia się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Urzeka szczegółowo oddany teren, choć lecąc nisko nad ziemią, ocierając się skrzydłami o czubki drzew (co jest swoją drogą bardzo fajna możliwością), można zauważyć, że niektóre tekstury są dość niskiej rozdzielczości. Dodatkowo budynków nie da się zniszczyć. Efektownie przedstawiają się również walki powietrzne. Często w powietrzu na raz pojawia się ogromna ilość maszyn. Z reguły musimy jednak je zignorować z powodu innych celów naszej misji. Na samolocie, którym kierujemy odbijają się trudy wojny i nierzadko pod koniec misji przypomina on ser szwajcarski. Zniszczenia nie dość, że wyglądają efektownie to wpływają również na sterowanie. Jeden celny pocisk może sprawić, że będziemy musieli się trochę natrudzić, by utrzymać prosty lot samolotu. Urzekają smugi tworzone przez pociski, a gdy strzelamy, widzimy sypiące się łuski. Przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy w czasie II wojny światowej ktoś zginął na ziemi od łuski, która spadła z nieba. Tak czy inaczej nic nie podnosi poziomu adrenaliny tak jak smugi po pociskach, które nagle pojawiają się przed dziobem. Od strony muzycznej mamy to, czego można się spodziewać po grze osadzonej w realiach II wojny światowej. Czyli podniosła muzyka klasyczna. Niestety liczba utworów jest dość ograniczona i z czasem mogą one zacząć działać na nerwy. Jeśli chodzi o efekty dźwiękowe to są one jak najbardziej poprawne.

Jak wspomniałem wyżej za grę odpowiada studio niezbyt doświadczone na polu symulatorów lotu. Daje to o sobie znać nie tylko w przypadku sterowania. Szwankuje również struktura misji. Pierwszym przykładem może być misja trzecia, w której mamy do zatopienia kilka statków. Jeśli skupimy się na wszystkich statkach zamiast na tych, które są celem misji to samoloty sojusznicze zniszczą wszystkie wrogie myśliwce. Niestety trzecim celem misji jest zestrzelenie kilku myśliwców. Trudno to zrobić, gdy wszyscy już zostali zniszczeni. W takiej sytuacji pozostaje nam jedynie latanie bez celu lub rozpoczęcie misji od nowa. Drugim przykładem może być misja polegająca na zestrzeliwaniu niemieckich samolotów transportowych w misji nad Stalingradem. Zadanie to jest koszmarnie trudne i znacznie odstaje od pozostałych, które są praktycznie rzecz biorąc bezstresowe (na normalnym poziomie trudności). Dlaczego? Nawet, jeśli umknie nam jeden samolot to misja okaże się niepowodzeniem. Celów jest bez liku i naprawdę ciężko jest nadążyć z zestrzeliwaniem wszystkich. Z pewnością wiele osób właśnie na nim zakończy przygodę z grą.

Podsumowując, to czy Birds of Prey przypadnie nam do gustu zależy głównie od tego, czego będziemy wymagać od gry. Jeśli podejdziemy do niej, jako do gry zręcznościowej to czekać nas będą godziny dobrej zabawy. Natomiast, jeśli wymagać od niej będziemy przede wszystkim realizmu to bez odpowiedniego kontrolera otrzymamy jedynie godziny frustracji. Osobiście bawiłem się dobrze zestrzeliwując niemieckie bombowce, oglądając zniszczenia, jakie powodują pociski oraz przyglądając się starciom, które toczą się naokoło. Wydaje mi się, że warto dać Birds of Prey szansę. Zwłaszcza, że na chwilę obecną praktycznie gra nie ma konkurencji. Zwłaszcza, jeśli pod uwagę weźmiemy poziom realizmu. Jeśli marzysz o tym żeby wzbić się w przestworza w samolocie z czasów, gdy walka powietrzna nie oznaczała wystrzelenie rakiety z odległości kilku kilometrów to jest to gra dla Ciebie.

Info:

Gatunek: Symulator
Platforma: Xbox 360
Oficjalna strona gry: www.il2game.com
Producent: Gaijin Entertainment
Wydawca: 1C
Wydawca PL: Cenega Poland
Cena: 199,99 zł



Składam podziękowania za współpracę firmie Cenega Poland

Marcin „joszko” Brzeski

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar

Powiązane:

  1. Szybowanie w przestworzach w grafice full HD! Nowy IL-2 Sturmovik: Birds of Prey!
  2. IL-2 Sturmovik: Birds of Prey w planie wydawniczym Cenegi
  3. Nowy IL-2 Sturmovik: Birds of Prey na konsole przenośne: PSP i NDS!
  4. Demo IL-2 Sturmovik: Birds of Prey pobrane milion razy!
  5. IL-2 Sturmovik: Birds of Prey dostępna w przedsprzedaży na Xbox 360 i PS3


Voodoo Guild on Facebook


« »

Zostaw komentarz